Twój czas online – jak wykorzystać go mądrze?

Według raportu Digital 2024 Global Overview, Polacy spędzają prawie 7 godzin na przeglądaniu internetu. To blisko 105 dni w ciągu roku, a większość tego czasu nie jest wykorzystywana produktywnie! Często Facebook lub Instagram jest stale otwarty, a na YouTube gromadzą się zakładki z filmikami. Czy ta sytuacja wydaje Ci się znajoma? Zastanawiasz się, jak wykorzystać swój czas online w bardziej produktywny sposób? Przeczytaj dalej!

Ogranicz korzystanie z mediów społecznościowych

Według raportu Digital 2024 Global Overview, media społecznościowe są główną rozrywką online. Przeciętny użytkownik spędza tam niemal 3 godziny dziennie! To prawie jeden cały dzień w tygodniu! Oczywiście media społecznościowe mogą być użyteczne jako źródło informacji i do kontaktu z innymi, ale mogą też prowadzić do uzależnienia. Istnieją jednak sposoby, by przerwać tę spiralę marnowania czasu. Możesz zablokować dostęp do rozpraszających stron internetowych lub ustalić konkretne godziny korzystania z sieci. Może to wymagać trochę samodyscypliny, ale istnieją również programy do mierzenia czasu spędzonego online, które mogą Ci pomóc. Ważne jest także wyłączenie powiadomień, które mogą dodatkowo rozpraszać.

Oglądaj filmy, ale z rozwagą!

Jeśli lubisz oglądać filmy na Netflixie, warto wybierać treści, które Cię inspirują lub uczą. Zamiast kolejnej romantycznej komedii, spróbuj obejrzeć film dokumentalny lub pozycje edukacyjne. Na YouTube znajdziesz również wiele wartościowych kanałów, które mogą poszerzyć Twoją wiedzę na różne tematy. A jeśli chcesz podszlifować język obcy, oglądaj filmy w oryginalnej wersji lub z polskimi napisami.

Naucz się czegoś nowego!

Internet to ogromne źródło wiedzy. Możesz wykorzystać wolny czas na naukę nowych umiejętności lub pogłębianie wiedzy na tematy, które Cię interesują. Istnieje wiele platform edukacyjnych oferujących kursy z różnych dziedzin, które możesz przyswajać w dogodnym dla siebie czasie.

Naucz się języka obcego!

Jeśli zawsze marzyłeś o opanowaniu nowego języka, teraz jest ku temu doskonała okazja! Istnieje wiele kursów online, które umożliwiają naukę języków obcych w elastyczny sposób, dostosowany do Twoich potrzeb i tempa nauki. Platformy, takie jak Preply, umożliwiają naukę angielskiego online (oraz innych
języków obcych) we własnym domu. Możesz uczyć się dowolnym momencie na komputerze, tablecie lub telefonie, niezależnie od tego, gdzie jesteś – w domu czy za granicą. Wystarczy dostęp do internetu.

Pamiętaj, że internet to nie tylko źródło rozrywki, ale także ogromna możliwość rozwoju osobistego i zdobywania nowej wiedzy. Wykorzystaj ten czas mądrze, korzystając z dostępnych zasobów edukacyjnych i rozwijając swoje umiejętności!

Rodzinne biznesy podbijają świat. Jaki jest sekret ich sukcesu?

„Forbes” po raz kolejny opublikował listę 100 najbogatszych Polaków. W pierwszej dziesiątce znalazło się kilku przedsiębiorców działających w firmach rodzinnych. Specjaliści z platformy edukacyjnej Preply przeanalizowali, co stoi za sukcesem najsilniejszych rodzinnych biznesów na świecie.

Już ponad 800 tysięcy rodzinnych biznesów w Polsce

Rodzinne biznesy podbijają rynek. Na szczycie tegorocznej listy 100 najbogatszych Polaków „Forbesa” znaleźli się między innymi Sebastian Kulczyk (4. miejsce) i Dominika Kulczyk (6. miejsce) – dzieci Jana Kulczyka regularnie klasyfikowanego w rankingach jako najbogatszy Polak, a także Zbigniew Juroszek i jego syn Mateusz (9. miejsce).

Nieco dalej w zestawieniu pojawili się chociażby Bogdan i Elżbieta Kaczmarkowie produkujący meble m.in. dla IKEA, Grzegorz, Sebastian i Marcin Ćwik – właściciele Agata Meble, Małgorzata i Maciej Adamkiewiczowie z firmy Adamed czy dzieci słynnych braci Koral. Rodzinne firmy już dawno przestały się nam kojarzyć z lokalnymi sklepikami osiedlowymi – zauważają eksperci z Preply, którzy od lat wspierają polskich przedsiębiorców poprzez naukę języków i dzielenie się wiedzą na temat światowych trendów w biznesie.

Jak wynika z raportu INSEAD, w 2020 roku biznesy rodzinne stanowiły dwie trzecie przedsiębiorstw na całym świecie, wytwarzając 70–90% rocznego światowego PKB i zapewniając 50–80% miejsc pracy. Na ich czele znajdują się takie kultowe marki jak Walmart, Porsche czy L’Oréal. Według polskiej edycji badania Family Business Survey 2023 zrealizowanego przez PwC w Polsce funkcjonuje ponad 830 tysięcy rodzinnych firm, które z roku na rok stają się coraz ważniejszymi graczami na rynku światowym.

Tylko 13% rodzinnych firm trafia w ręce trzeciego pokolenia

Według danych GUS już 60% polskich firm rodzinnych wysyła swoje produkty za granicę. Przykładowo, na eksport trafia aż 90% mebli wyprodukowanych przez Fabrykę Mebli „Forte”. Dojście do takiego poziomu wymaga nie tylko doskonałej znajomości branży, ale także wdrożenia polityki, jaka działa w przedsiębiorstwach, które odnoszą trwały sukces międzynarodowy – komentuje Sylvia Johnson, ekspert ds. umiejętności językowych i międzykulturowych w Preply.

Zewnętrzni eksperci i mediatorzy są obecnie nieodłącznymi elementami udanego prowadzenia rodzinnego przedsiębiorstwa – tak wskazuje platforma Preply. Podstawowe zasady skutecznego funkcjonowania takiej firmy obejmują otwartą i szczęśliwą komunikację oraz klarowne określenie ról w firmie, co pozwala na skuteczne oddzielenie sfery zawodowej od prywatnej. Preply podkreśla również potrzebę zaangażowania specjalistów z zewnątrz, szczególnie w kwestiach prawnych i księgowych, oraz bezstronnych mediatorów w sytuacjach konfliktowych.

Kluczowym elementem sukcesu jest jasne określenie stanowisk, obowiązków i oczekiwań wobec członków rodziny zaangażowanych w prowadzenie biznesu. Platforma Preply ostrzega przed przyznawaniem stanowisk czy awansów na podstawie wyłącznie rodzinnych więzi, zamiast na podstawie osiągnięć i kompetencji.

Co więcej, Preply zauważa rosnący trend wysyłania najmłodszych członków rodziny do pracy w innych firmach, zwłaszcza za granicą. Jest to sposób na zdobycie doświadczenia i umiejętności, które mogą być cenne dla rodzinnego przedsiębiorstwa w przyszłości.

Praca dla zagranicznej firmy to fantastyczny test dla przyszłego lidera rodzinnego biznesu. Z jednej strony pozwala mu sprawdzić w praktyce, czy prowadzenie przedsiębiorstwa jest tym, co chce robić. Z drugiej strony – jeśli faktycznie zdecyduje się zaangażować w rodzinny biznes – może wnieść do niego mnóstwo świeżych pomysłów. Tym bardziej że takie kurczowe trzymanie się tradycji i niechęć do zmian to częsty problem rodzinnych firm, nie tylko w Polsce – zauważa Sylvia Johnson z Preply.

Polskie firmy rodzinne już działają za granicą

Jednym z rozwiązań, które pozwalają wielopokoleniowym firmom iść z duchem czasu i rozwijać skrzydła, jest ekspansja działalności na rynki zagraniczne. Jak wynika z ubiegłorocznej listy 100 Największych Firm Rodzinnych w Polsce przygotowanej przez „Forbesa”, około 80% przedsiębiorstw, które znalazły się w tym zestawieniu, działa za granicą.

Polskie biznesy rodzinne na początek zwykle decydują się na rozszerzenie działalności o Niemcy, Czechy i Francję, choć nie brakuje i takich, które z powodzeniem sprzedają swoje produkty lub usługi także w RPA czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Otwartość na zmiany, poznawanie różnych kultur biznesu z całego świata i wdrażanie rozwiązań, które działają na międzynarodowych rynkach, to sprawdzony przepis na to, by z niewielkiej firmy rodzinnej móc stać się prawdziwym liderem w swojej branży – dodaje Sylvia Johnson.

Źródło: Preplay

Kampania Safe2Eat 2024: Wzmocnienie roli konsumentów w całej Europie

Od #EUChooseSafeFood do #Safe2EatEU: EFSA oraz jej partnerzy w państwach członkowskich Unii Europejskiej powracają z nowymi zobowiązaniami i jeszcze większym zaangażowaniem w Europie. Ten krok ma na celu umożliwienie konsumentom podejmowania przemyślanych decyzji dotyczących spożywanej przez nich żywności.

Bazując na sukcesie z poprzednich trzech lat, Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) oraz jego partnerzy w państwach członkowskich UE rozpoczęli kampanię #Safe2EatEU 2024 („Jedz bezpiecznie”). Kampania, wcześniej znana jako #EUChooseSafeFood („Wybieraj bezpieczną żywność”), powraca pod zmienioną nazwą i z nowym zobowiązaniem. Celem jest promowanie wiedzy na temat bezpieczeństwa żywności wśród obywateli Europy.

W tym roku kampania rozszerza swój zasięg, łącząc siły 18 krajów, aby pomóc konsumentom podejmować świadome decyzje dotyczące ich wyborów żywieniowych. Kraje uczestniczące w 2024 roku to: Rumunia, Czechy, Węgry, Grecja, Estonia, Chorwacja, Włochy, Łotwa, Cypr, Słowenia, Hiszpania, Luksemburg, Słowacja, Austria, Polska, Portugalia, Irlandia i Macedonia Północna.

Wzrost znaczenia konsumentów w dokonywaniu pewniejszych wyborów

Badania przeprowadzone przez EFSA we współpracy z IPSOS w 2023 roku wykazały, że prawie 70% Europejczyków interesuje się kwestią bezpieczeństwa żywności. Jednak około 60% uważa, że informacje na ten temat są zbyt techniczne i trudne do zrozumienia. Dlatego celem kampanii w jej nowej odsłonie będzie przekazywanie naukowych faktów na temat żywności w sposób jasny, dokładny, a jednocześnie uspokajający i zrozumiały. Promowane treści mają pomóc obywatelom podejmować świadome decyzje dotyczące konsumpcji żywności, zapewniając jednocześnie bezpieczeństwo i zdrowie.

Pod hasłem #Safe2EatEU kampania będzie nadal skupiać się na edukowaniu obywateli na temat różnych aspektów związanych z bezpieczeństwem żywności. Obejmują one:

  • prawidłowe techniki postępowania z żywnością,
  • choroby przenoszone przez pokarm,
  • znaczenie czytania etykiet na produktach żywieniowych,
  • promowanie praktyk, które ograniczą marnotrawstwo żywności.

Kampania podkreśla również znaczenie zbilansowanej diety, bezpieczeństwo suplementów oraz potrzebę naukowego potwierdzenia oświadczeń zdrowotnych na produktach spożywczych. Ma także na celu podniesienie świadomości na temat bezpieczeństwa substancji dodatkowych stosowanych w żywności, nowych technologii żywnościowych oraz obecności alergenów pokarmowych.

W całej Europie każdego dnia obywatele wybierają, co kupić i co zjeść, biorąc pod uwagę różne czynniki takie jak: cena, smak, zrównoważony rozwój lub pochodzenie żywności. Dzięki wysokim standardom bezpieczeństwa żywności obowiązującym w UE mogą mieć pewność, że niezależnie od ich wyborów kupowana i spożywana przez nich żywność jest bezpieczna. Kampania #Safe2EatEU ukazuje związek między nauką o bezpieczeństwie żywności a żywnością, którą spożywamy każdego dnia. Daje konsumentom możliwość dokonywania pewniejszych wyborów żywieniowych – powiedział dyrektor wykonawczy EFSA, Bernhard Url.

Więcej informacji

Wraz z rozpoczęciem tegorocznej kampanii wszelkie inicjatywy wdrażane są zarówno na poziomie UE, jak i krajowym – w 18 uczestniczących krajach. Zachęcamy obywateli do odwiedzenia strony internetowej w celu uzyskania nie tylko wyczerpujących informacji na tematy związane z bezpieczeństwem żywności, ale także do pobrania zestawu narzędzi kampanii, w których znajdą zasoby dostępne w różnych językach.

AI nie nauczy Cię języka. Przeszkodą jest brak więzi.

Badanie przeprowadzone przez platformę do nauki języków obcych Preply ujawnia, że 78% Polaków uznaje relację z nauczycielem lub korepetytorem za istotny czynnik podczas nauki języków obcych. Jednocześnie, jak wynika z tego badania, niezależnie od wieku czy płci, uczestnicy mają obawy związane z nauką z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

W badaniu wzięło udział ponad 2000 osób uczących się języków oraz ponad 1000 zawodowych korepetytorów z różnych krajów. Wyniki są zaskakujące, ponieważ aż 73% uczniów przyznało, że obawia się bazowania na sztucznej inteligencji podczas nauki języków obcych. Co interesujące, nie ma istotnej różnicy w wynikach między różnymi grupami wiekowymi czy płciami.

Głównym powodem tych obaw jest przede wszystkim obawa o utratę więzi międzyludzkich, czyli brak obecności nauczyciela w tradycyjnym znaczeniu. Ten aspekt szczególnie niepokoi przedstawicieli generacji Z, millenialsów oraz pokolenia X, zwłaszcza kobiety. Z kolei mężczyźni częściej podkreślają utratę motywacji do nauki jako główny czynnik. Wyniki pokazują, że słabnąca motywacja jest jednym z głównych powodów rezygnacji z popularnych aplikacji do nauki języków.

Mamy silną potrzebę budowania więzi – twierdzą eksperci językowi

Nauczyciel czy korepetytor nierzadko staje się naszym osobistym motywatorem, mentorem i towarzyszem podróży, jaką jest nauka języka. Co więcej, wspólne tematy do rozmów, żarty oraz bliska więź, która pojawia się podczas procesu dydaktycznego, to coś, czego nie zastąpi nam żadna aplikacja, chatbot czy program. Wyniki naszych badań tylko potwierdzają, że AI – mimo wielu niesamowitych możliwości – wciąż jest dla nas tylko bezosobowym narzędziem. Mając wybór „sztuczna inteligencja kontra nauczyciel”, wybieramy to drugie; niezależnie od kraju, z którego pochodzimy – komentuje Sylvia Johnson, ekspert ds. umiejętności językowych i międzykulturowych w Preply.

Badanie wykazało, że podczas nauki języków obcych istnieje silna potrzeba budowania więzi. Spośród sześciu krajów objętych badaniem, największe znaczenie relacji z korepetytorem przypisują Brazylijczycy (83%) i Polacy (78%). Następnie kolejne miejsca zajęli Hiszpanie (76%), Amerykanie (69%) i Włosi (59%), a ostatnie – Niemcy (51%).

Z drugiej strony, nie można również nie docenić korzyści płynących z wykorzystania sztucznej inteligencji w procesie nauki języków. Wśród plusów AI uczniowie najczęściej wskazywali na obniżenie kosztów edukacji, przyspieszenie procesu nauki oraz lepsze dopasowanie materiału do ich aktualnych potrzeb i poziomu.

AI narzędziem, a nie wrogiem nauczycieli języków

Warto podkreślić, że AI jest postrzegane jako narzędzie wspomagające, a nie wrogie nauczycielom języków. Większość ankietowanych (54%) przewiduje, że sztuczna inteligencja będzie nieodłącznym elementem procesu nauki, ale zawsze w połączeniu z obecnością nauczyciela. Natomiast 30% osób biorących udział w badaniu uważa, że AI może całkowicie zastąpić nauczycieli.

Rzeczywiście, nauczyciele już teraz chętnie sięgają po pomoc sztucznej inteligencji. 52% zawodowych korepetytorów języka angielskiego z 40 krajów świata przyznało, że na co dzień korzysta z AI lub innych narzędzi do automatyzacji. W Europie odsetek ten jest nieco niższy i wynosi 41%. Najczęściej AI pomaga w generowaniu ćwiczeń z gramatyki i słownictwa (41%).

Sztuczna inteligencja na dobre zmieniła sposób, w jaki się uczymy. Można ją wykorzystać w mądry sposób, przyspieszając swoją pracę i sprawiając, że nauka będzie dla uczniów jeszcze skuteczniejsza i przyjemniejsza. AI jest narzędziem, a nie wrogiem, z którym musimy walczyć. Do przyjęcia właśnie takiej postawy zachęcamy wszystkich korepetytorów Preply – dodaje Sylvia Johnson.

Metodologia

W badaniach wzięło udział 2503 uczniów z USA (500), Niemczech (401), Hiszpanii (400), Włoszech (402), Polsce (400) i Brazylii (400) w różnym wieku, a także 1035 zawodowych korepetytorów języka angielskiego z 40 krajów na całym świecie. Ankiety zostały przeprowadzone w sierpniu 2023 roku.

Materiał prasowy Preplay.

Jak wygląda sytuacja mam na polskim rynku pracy?

Według badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego, 30% matek dzieci w wieku do 9 lat nie pracuje zawodowo. Jak radzą sobie wracające do pracy mamy na polskim rynku?

Chociaż głównym deklarowanym powodem niepodjęcia pracy zarobkowej wśród matek małych dzieci jest opieka nad nimi (aż 77% wśród matek dzieci do 3 lat), to wraz z rosnącym wiekiem dziecka zwiększa się również waga innych przyczyn – 16% niepracujących mam deklaruje problem ze znalezieniem pracy odpowiadającej ich kompetencjom oraz umożliwiającej godzenie obowiązków zawodowych i rodzinnych.

Wiele kobiet, z którymi rozmawiałam, czuje, że ich pracodawcy są za mało wyrozumiali, że nie wspierają ich w łączeniu życia rodzinnego i zawodowego – dodaje Ewelina Gawlik, ekspertka ds. rynku pracy.

Zdaniem ekspertki, aby miarodajnie mówić o sytuacji mam na rynku pracy, musimy podzielić je na dwie grupy:

  • zamieszkujące w dużych miastach i zajmujące wysokie stanowiska, których pozycja na rynku pracy zazwyczaj pozostaje stabilna, nawet w trakcie urlopu macierzyńskiego,
  • zamieszkujące w mniejszych miejscowościach i wsiach, często pracujących w rodzinnych firmach, którym dużo trudniej jest utrzymać stanowisko po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Obserwujemy dysproporcję w długości urlopu macierzyńskiego obu grup – kobiety w dużych miastach i na wysokich stanowiskach wracają do pracy później niż kobiety z mniejszych miejscowości.

Urlop macierzyński – jaki ma wpływ na karierę kobiety?

Badania przeprowadzone przez Polski Instytut Ekonomiczny wskazują, że chociaż prawo chroni osoby przebywające na urlopie macierzyńskim, wiele z nich było zwalnianych od razu po powrocie do pracy (przy umowach na czas nieokreślony) lub ich umowy nie były przedłużane (przy umowach czasowych). Ewelina Gawlik, ekspertka ds. rynku pracy i prezes agencji Nova Praca Group, również obserwuje to zjawisko:

Szczególnie kobiety z mniejszych miast, czy pracujące na niższych szczeblach narażone są na zwolnienie po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Wciąż funkcjonuje u nas wiele stereotypów, pracodawcy wolą zatrudniać kobiety, które nie wychowują dzieci – istnieje przeświadczenie, że będą one bardziej lojalne i zaangażowane. Decyzja o urlopie macierzyńskim, którą podejmuje po porodzie prawie 60% kobiet, często równoznaczna jest z utratą stanowiska pracy. W lepszej sytuacji są kobiety pracujące w dużych korporacjach, czy zajmujące wysokie stanowiska, które pracodawcom jest trudniej “zastąpić”.

Czy mężczyźni chętnie korzystają z urlopów ojcowskich i wychowawczych?

Obserwujemy wzrost liczby wniosków o 14-dniowy urlop tacierzyński. – Wiele kobiet, między innymi z obawy o utratę pracy, bardzo szybko wraca do aktywności zawodowej. Decyzja o urlopie tacierzyńskim partnera może ułatwić powrót do pracy, zwiększyć poczucie bezpieczeństwa zarówno zawodowego, jak i rodzinnego. Jednak jest to wciąż zbyt nowe, rzadkie zjawisko, żebyśmy mogli stwierdzić, jaki wpływ urlop tacierzyński ma na karierę mężczyzny – mówi Ewelina Gawlik.

W 2021 roku 55% mężczyzn skorzystało z urlopu ojcowskiego. Na dłuższy urlop rodzicielski zdecydował się zaledwie 1% ojców. Według badania IQS, większość mężczyzn wskazuje obawy związane z utratą pracy lub awansu jako kluczowe w decyzji o zrezygnowaniu z urlopu rodzicielskiego. Prawie co trzeci tata uważa, że wzięcie urlopu przez mężczyznę będzie niemile widziane w jego miejscu pracy.

Nianie i opiekunki – jaka jest ich sytuacja na rynku pracy?

Ewelina Gawlik podkreśla, że nianię powinniśmy traktować jako zawód. W dużych miastach zapotrzebowanie na opiekę domową rośnie, a co za tym idzie – rośnie stabilność zawodowa niań i opiekunek. Powstaje coraz więcej agencji pomagających w doborze odpowiedniej niani, co jest niezwykle ważne dla rodziców.

Agencja zdejmuje z rodziców konieczność weryfikowania, czy dana osoba ma odpowiednie kompetencje, daje im poczucie bezpieczeństwa. Rodzice są też często zmuszeni do zdecydowania się na prywatną opiekę nad dzieckiem – w polskich żłobkach na czwórkę dzieci przypada tylko jedno wolne miejsce. Zatrudnienie niani często okazuje się bardziej ekonomiczne niż prywatny żłobek, a daje nam gwarancję, że nasze dziecko jest w pełni zaopiekowane, że jest mu poświęcana należyta uwaga. – mówi Ewelina Gawlik.

Coraz szybsze powroty kobiet do pracy z urlopu macierzyńskiego i rosnące zapotrzebowanie na prywatną opiekę powodują, że pozycja niań na rynku pracy stale rośnie.

Amazonki ponownie wyruszają z akcją edukacyjną „Badamy nie tylko mamy”!

Wiele osób zastanawia się, jak najlepiej uczcić Dzień Matki, ale dla Federacji Stowarzyszeń Amazonki odpowiedź jest jasna: troska o zdrowie najważniejszych kobiet w naszym życiu. Dlatego po raz drugi organizują ogólnopolską akcję edukacyjną, która skupia się na profilaktyce raka piersi. Już 25 maja, w ponad 90 miastach Polski, Amazonki będą edukować i informować na temat ważności regularnych badań.

Spacer po wiedzę, nauka samobadania piersi, informacje na temat terminów i sposobów profilaktycznych badań – to doskonały sposób na uczczenie Dnia Matki i zadbanie o zdrowie najbliższych nam kobiet.

Federacja Stowarzyszeń Amazonki od ponad 30 lat zaangażowana jest w edukację kobiet w kwestii profilaktyki raka piersi. Po raz kolejny, z okazji Dnia Matki, przypomina Polkom – niezależnie od tego, czy są matkami – o konieczności regularnych badań oraz samobadania. 25 maja (sobota), o godzinie 12, w centralnych punktach 91 polskich miast, Amazonki poprowadzą działania edukacyjne, dając możliwość zwiększenia wiedzy na temat profilaktyki raka piersi.

Zainteresowanie ubiegłoroczną akcją „Badamy nie tylko mamy” przerosło nasze oczekiwania. W działania zaangażowało się ponad 90 lokalnych klubów Amazonek. W każdym z miast przedstawicielki naszej organizacji rozmawiały z wieloma kobietami – nie tylko mamami – o tym, jak ważna jest profilaktyka raka piersi. Uczestniczki brały udział w szkoleniach, jak wykonać samobadanie piersi, a także pozyskały wiedzę, kiedy zrobić USG i mammografię. Z uwagi na to, że bardzo wiele kobiet skorzystało z naszej akcji, postanowiłyśmy ją powtórzyć. Widać ogromne zapotrzebowanie na zdobywanie rzetelnej wiedzy na temat dbania o zdrowie wśród Polek. Zapraszamy wszystkie kobiety, które chcą w ramach prezentu z okazji Dnia Matki dla siebie, mamy lub innej bliskiej kobiety – podarować wiedzę właśnie w tym zakresie – mówi Krystyna Wechmann, Prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki

Oprócz akcji stacjonarnej organizowanej w różnych częściach kraju, można również aktywnie włączyć się online. Federacja Stowarzyszeń Amazonki przygotowała infografikę, która wskazuje, kiedy należy wykonać profilaktyczne badania piersi. Jest ona dostępna do pobrania na profilach społecznościowych Federacji oraz na ich stronie internetowej. W dniach 25 i 26 maja wystarczy udostępnić ją na swoim profilu w mediach społecznościowych, dodać hasztag #badamynietylkomamy i oznaczyć bliską kobietę, na której zdrowiu nam zależy. Niech w Dniu Matki fala publikacji edukujących o profilaktyce raka piersi zaleje platformy społecznościowe. Każdy może mieć w tym swój udział.

Profilaktyka i wczesne rozpoznanie

Obecnie rak piersi zdiagnozowany we wczesnym stadium jest niemal w 100% wyleczalny. Dlatego należy regularnie wykonywać samobadanie piersi oraz mammografię przesiewową zgodnie z aktualnymi zaleceniami. Lekarz może również jako uzupełnienie diagnostyki skierować na badanie USG piersi.

Co powinno wzbudzić czujność podczas samobadania i z jakimi objawami należy udać się do lekarza? Praktycznie każda zmiana w obrębie piersi czy pachy powinna zwrócić naszą uwagę. Wśród niepokojących symptomów wyróżniają się m.in.: guzki, zmiana struktury skóry, zaczerwienienie naskórka, pojawiające się wgłębienia, zniekształcenie brodawki lub wyciek z niej, a także ból w okolicach klatki piersiowej lub pach. Spostrzeżenie tego typu zmian wymaga cyklicznej obserwacji swojego ciała, do czego idealną okazją jest samobadanie.

Już po ukończeniu 20. roku życia kobiety powinny przeprowadzać je regularnie raz w miesiącu – najlepiej pomiędzy 6. a 9. dniem cyklu. Po menopauzie samobadanie można wykonywać w dowolnym terminie – ważne jednak, aby robić to systematycznie co 30 dni. Warto pamiętać, że badanie palpacyjne piersi powinno być również przeprowadzone przez lekarza w trakcie wizyty ginekologicznej. Ginekolog może przekazać wiele cennych informacji oraz zweryfikować technikę wykonywania samobadania.

Samobadanie piersi jest uzupełnieniem takich badań diagnostycznych jak USG i mammografia. Od listopada 2023 roku, w ramach bezpłatnego programu profilaktycznego, kobiety w wieku 45-74 lat mogą i powinny raz na 2 lata wykonywać mammografię. Jeśli kobieta nie kwalifikuje się do badania przesiewowego, może po badaniu kontrolnym, na podstawie skierowania od lekarza (ginekologa, onkologa) wykonać badanie USG lub mammografię.

Profilaktykę raka piersi można porównać do sportu. W sporcie możemy osiągać najlepsze wyniki tylko, gdy regularnie trenujemy. Podobnie jest z profilaktyką, jej złote zasady to samobadanie co miesiąc, wykonywanie mammograficznych badań przesiewowych, USG zgodnie z zaleceniami lekarza oraz badanie piersi przez ginekologa. Serdecznie zapraszam do dołączenia do akcji „Badamy nie tylko mamy” stacjonarnie lub online, by dowiedzieć się więcej o tym, jak dbać swoje piersi – podsumowuje Krystyna Wechmann, Prezes Federacji Stowarzyszeń Amazonki i mistrzyni Polski w wioślarstwie.

Federacja Stowarzyszeń Amazonki

Federacja Stowarzyszeń Amazonki działa na rzecz kobiet z rakiem piersi już od ponad 30 lat. Jej celem jest przełamywanie tabu związanych z tematyką raka piersi oraz realne wsparcie kobiet w trakcie i po zakończeniu leczenia, a także edukacja Polek w zakresie profilaktyki. Dzięki aktywnościom Federacji wprowadzono m.in. refundację protez oraz rekonstrukcji piersi oraz zmiany w leczeniu obrzęku limfatycznego. Organizacja jest partnerem merytorycznym dla decydentów w dziedzinie ochrony zdrowia, a także bierze aktywny udział w tworzeniu zmian legislacyjnych, mając realny wpływ na politykę zdrowotną państwa. Ruch Amazonek, skupiony wokół Federacji Stowarzyszeń Amazonki, to 26 tysięcy kobiet, działających w 209 klubach na terenie całej Polski. Ochotniczki działające w szpitalach zapewniają wsparcie psychiczne i merytoryczne kobietom przed i po zabiegu mastektomii.

Kampania „Wylecz raka piersi HER2+”

Kampania „Wylecz raka piersi HER2+” powstała z myślą o kobietach dotkniętych tym podtypem nowotworu, a jej celem jest wsparcie oraz edukacja chorych i ich bliskich. W ramach inicjatywy uruchomiono stronę internetową wyleczrakapiersi.pl oraz fanpage na Facebooku o nazwie Wylecz raka HER2+.

Kampania #PlantHealth4Life powraca! Europa jednoczy wysiłki na rzecz zdrowia roślin, bioróżnorodności oraz gospodarki

Rozpoczyna się drugi rok kampanii #PlantHealth4Life, której celem jest zwiększenie świadomości dotyczącej zdrowia roślin wśród mieszkańców Europy i pobudzenie w nich poczucia zbiorowej odpowiedzialności za wspólne dobro. Głównym hasłem kampanii jest wezwanie: „Dbaj o zdrowie roślin, chroń życie”. Inicjatywa jest prowadzona przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), Komisję Europejską (KE) oraz 22 organizacje partnerskie z poszczególnych państw członkowskich Unii Europejskiej. W tym roku działania kampanii będą także realizowane w Polsce!

Jak zdrowie roślin wpływa na nasze życie?

Rośliny stanowią 80% żywności, którą spożywamy codziennie, oraz wytwarzają 98% tlenu, którym oddychamy. Jednak to nie wszystko – zdrowe rośliny zapewniają dobre plony w rolnictwie, co wpływa na dostępność żywności i jej ceny dla konsumentów. Zmiana klimatu i działalność człowieka, takie jak handel i podróże, wywierają silną presję na rośliny. Rozprzestrzenianie się szkodników i chorób roślin może mieć katastrofalne skutki gospodarcze i środowiskowe.

Węgorek sosnowiec (Bursaphelenchus xylophilus), główny sprawca groźnej choroby więdnięcia sosny, jest uznawany za jednego z najbardziej niebezpiecznych szkodników drzewostanów sosnowych w Europie. W trakcie handlu może być łatwo przenoszony przez rośliny, drewno oraz drewniane materiały opakowaniowe DMO, co stanowi poważne zagrożenie dla gospodarki i środowiska.

Agrofagi to szkodniki, bakterie, wirusy i grzyby szkodliwe dla roślin, wskazane w przepisach UE jako zagrożenie fitosanitarne. Ich obecność może mieć katastrofalne skutki gospodarcze i ekologiczne w lasach iglastych w Polsce. Wprowadzenie węgorka sosnowca do Polski mogłoby spowodować straty liczone w miliardach złotych, a odtworzenie lasów zajęłoby dziesięciolecia.

Aby zapobiec wprowadzeniu na terytorium Unii Europejskiej towarów zarażonych przez agrofagi, inspektorzy Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa przeprowadzają codzienne graniczne kontrole fitosanitarne. Tylko w 2023 roku zatrzymano 428 przesyłek, które nie spełniały wymogów unijnych.

Podejmowanie działań prewencyjnych jest skuteczniejsze niż próba zwalczania zagrożeń, gdy już się pojawią. Świadomość społeczeństwa na temat zdrowia roślin jest kluczowa dla ochrony różnorodności biologicznej oraz zapewnienia zdrowego środowiska. Dlatego kampania #PlantHealth4Life ma na celu podniesienie świadomości na temat zagrożeń dla zdrowia roślin i zachęcenie każdego Europejczyka do zaangażowania się w ochronę roślin.

Zaangażuj się!

Działania podejmowane przez każdego obywatela Europy są kluczowe dla utrzymania zdrowia roślin. Odwiedź stronę internetową kampanii #PlantHealth4Life, aby dowiedzieć się, jak możesz pomóc w ochronie zdrowia roślin. W ramach kampanii dostępne są materiały w różnych językach UE, w tym materiały prasowe, posty na mediach społecznościowych oraz filmy.

Kampania #PlantHealth4Life skierowana jest w szczególności do osób podróżujących poza granice UE, rodziców i entuzjastów roślin. W nadchodzących miesiącach będą organizowane liczne wydarzenia, w tym targi, wystawy i szkolne akcje informacyjne. Sprawdź krajową stronę internetową kampanii, aby dowiedzieć się, co dzieje się w Polsce i być na bieżąco z aktualnymi informacjami!

O kampanii #PlantHealth4Life to długoterminowa kampania opracowana na wniosek Komisji Europejskiej, której celem jest podniesienie świadomości na temat zdrowia roślin w UE. W tym roku kampania obejmuje 21 państw członkowskich i jeden kraj kandydujący, dwukrotnie zwiększając swój zasięg w porównaniu z ubiegłym rokiem.

Źródło: EFSA

City break – najlepsze przekąski w podróży!

Ledwie pożegnaliśmy majówkę, a już zbliża się kolejny długi weekend. Jak wynika z kalendarza, tegoroczna czerwcówka rozpocznie się 30 maja i potrwa do 2 czerwca. To idealna okazja, aby wybrać się na kilkudniowy city break! Jednak podróżowanie może być męczące, dlatego warto zadbać o odpowiednie przekąski, które umilą nam trasę. Co zabrać ze sobą w podróż? Oto kilka przydatnych wskazówek!

Jedzenie w podróży

Przekąski, które zabieramy ze sobą w podróż, powinny być smaczne, trwałe oraz nie sprawiać kłopotów współpasażerom. Zwłaszcza, gdy podróżujemy środkami komunikacji publicznej. Warto zatem unikać potraw o intensywnym zapachu, takich jak cebularze czy kanapki z wędlinami. Zamiast tego lepiej zdecydować się na proste, ale sycące przekąski, które zachowają świeżość w czasie podróży. Doskonałym wyborem są sałatki z sezonowych warzyw i owoców, uzupełnione o białko, na przykład w postaci fasoli czy tofu. Do tego warto dodać sos na bazie oliwy lub oleju roślinnego, aby uzyskać pełnowartościowy posiłek. Nie zapominajmy także o kanapkach z pełnoziarnistego chleba, pastą z soczewicy lub fasoli oraz warzywami, takimi jak rukola, szpinak, rzodkiewka czy pomidor.

Do chrupania

Jako dodatek do głównych przekąsek warto zabrać ze sobą orzechy, bakalie, owoce czy pokrojone w słupki warzywa. Doskonale sprawdzą się twarde produkty, które nie rozbiją się w trakcie podróży i nie pobrudzą naszych ubrań. Na przykład kawałki marchewki, papryki, ogórka czy selera naciowego można przechowywać w okrągłym pojemniku na przekąski, razem z hummusem lub inną pastą. Dobrym pomysłem są także sycące koktajle, które łatwo przygotować w podróży, na przykład za pomocą roślinnych koktajli Huel. Dostępne w różnych smakach, dostarczą nam cennych składników odżywczych i energii na dalszą podróż.

W czasie zwiedzania…

City break to doskonała okazja do poznania miasta, jego zabytków oraz kuchni. W przerwach między zwiedzaniem warto mieć pod ręką przekąski na zaspokojenie głodu. Idealnie sprawdzą się bakalie, owoce, zdrowe ciasteczka czy batony, na przykład od Huel, które są smaczne, zdrowe i sycące. Nie zapomnijmy również o odpowiednim nawodnieniu organizmu, szczególnie podczas upalnych dni. Zawsze miej przy sobie butelkę wody, aby móc się nawodnić w trakcie zwiedzania.

Bruksizm i nadwrażliwość zębów – jak poradzić sobie z tymi chorobami?

Bruksizm, czyli nieświadome zgrzytanie zębami, stanowi problem dotykający według szacunków nawet 31% populacji. Choroba ta była znana już w XIX wieku, lecz dopiero obecnie, dzięki rosnącej świadomości zdrowotnej, zwraca się na nią większą uwagę. Bruksizm często pozostaje nierozpoznany, ponieważ wiele osób nie jest świadomych swojego problemu. Lek. med. Urszula Jarosz wyjaśnia, jakie są przyczyny, konsekwencje i metody leczenia bruksizmu, a także w jaki sposób wiąże się on z nadwrażliwością zębów.

Bruksizm to nawykowe zaciskanie i zgrzytanie zębami w wyniku nadmiernej i niekontrolowanej pracy mięśni żwaczy. Wyróżniamy bruksizm nocny i dzienny, przy czym dzienny to częściej zaciskanie, a nocny zgrzytanie. Nocne zgrzytanie jest dobrze słyszalne dla osoby śpiącej w pobliżu i w ten sposób właśnie pacjenci dowiadują się o swoim przyzwyczajeniu. Pacjenci sami zauważają często, że zęby są coraz mniejsze. Lekarz stomatolog diagnozuje bruksizm na podstawie problemów, których ten jest przyczyną tj. nadmierne starcie zębów, przerost żwaczy i zmiana rysów twarzy, ból w stawie skroniowo-żuchwowym, problemy z gryzieniem czy szerszym otwieraniem ust, recesje i ból dziąseł, ubytki klinowe, przyszyjkowe w szkliwie zębów, napięciowe bóle głowy, karku, pleców, a nawet zaburzenia słuchu czy szumy w uszach mówi lek. stom. Urszula Jarosz z Kliniki Varsovia Dental.

Jak leczyć bruksizm?

Bruksizm jest chorobą, która ma podłoże zarówno psychiczne jak i wiąże się ze stanem naszych zębów i żuchwy. Gdy rozpoczynamy leczenie, należy zająć się tym całościowo, czyli pamiętać zarówno o objawach ale też przyczynach.

Bruksizm jako choroba psychosomatyczna, wymaga całościowego leczenia. Jego przyczyną jest nadmierny stres, ale też bardzo często wady zgryzu, braki zębowe, przedwczesne kontakty na zębach, wyrzynające się ósemki. Problemem ze stresem i nadmiernym obciążeniem zawodowym czy środowiskowym można zająć się samemu, a najlepiej rozwiązywać je z psychologiem. Natomiast my w gabinecie zajmiemy się całą resztą. Lekarze robią dokładną diagnostykę wad zgryzu, ustalają relację centralną żuchwy na przykład przy pomocy badania Leaf Gauge i opracowują dokładny plan regeneracji zgryzu. Czasami potrzebna jest drobiazgowa odbudowa startych i zniszczonych zgrzytaniem zębów. W innym przypadku robi się tylko terapię szynową. Szynę relaksacyjną stosuje się również jako zabezpieczenie po odbudowie zębów. Kolejnym punktem leczenia jest odprężenie mięśni żwaczy, przy czym pacjent może wykonywać sam w domu wiele ćwiczeń. Warto też odwiedzić fizjoterapeutę stomatologicznego – tłumaczy Urszula Jarosz.

Przypadłość tę leczy się także wstrzykując botoks. Oczywiście ważne jest doświadczenie lekarza stomatologa, ponieważ botoks nie jest tutaj używany z przyczyn estetycznych tylko funkcjonalnych. Wstrzykując botoks musimy osłabić funkcję mięśni, ale nie zmieniać przy tym wyglądu twarzy – dodaje ekspertka.

Nieleczony bruksizm może prowadzić do takiej utraty wysokości zębów, że nie będzie miejsca na odbudowę czy protezy, a także może dojść do dużego uszkodzenia stawu. Dlatego ważna jest wczesna reakcja.

– W naszej klinice mamy bardzo wielu pacjentów, u których odbudowujemy zęby. Pamiętam, że po wszystkich problemach związanych z pandemią pojawił się pacjent którego znałam jako wyjątkowo zadbanego, a wrócił z całkowicie pokruszonymi trzonowcami. Inny pacjent, który ze zdziwieniem przyniósł nam swoje stare zdjęcie i nie rozumiał, jak jego piękny uśmiech mógł tak się zmienić. Tymczasem zęby z wysokości 11 mm były starte do 4 mm! – mówi Urszula Jarosz.

Bruksizm a nadwrażliwość zębów

Z bruksizmem związana jest nadwrażliwość, czyli ból przy spożywaniu zimnego, słodkiego lub kwaśnego jedzenia. Powodują ją zsuwające się dziąsła i ubytki przyszyjkowe. Zdarza się, że nadwrażliwość jest indywidualną cechą pacjentów z cienkim szkliwem i dużą, wrażliwą miazgą. Wtedy należy zwrócić się  po pomoc do doświadczonych higienistek po odpowiednią higienizację.

Bruksizm niestety często idzie w parze z nadwrażliwością, chociaż oczywiście nie musi. Doświadczone higienistki pokażą w jaki sposób dbać o zęby aby sobie pomóc, a nie szkodzić. Doradzą również jakich past do zębów i innych preparatów używać w domu. Paradoksalnie nadwrażliwość jest również wynikiem nadmiernego szorowania zębów. Dlatego nasze zęby warto oddać w ręce specjalistów świadomych wszystkich problemów, jakie zachodzą w jamie ustnej – podsumowuje lek. med. Urszula Jarosz z Kliniki Varsovia Dental.

1,4 miliarda złotych dla branży hotelarskiej i gastronomicznej – bezzwrotne dotacje z KPO

1,4 miliarda złotych to suma bezzwrotnych dotacji, które zostaną przyznane branży hotelarskiej i gastronomicznej (HoReCa) z Krajowego Planu Odbudowy. To wsparcie ma pomóc sektorowi, który doznał dużych strat w czasie pandemii i teraz zmaga się z rosnącymi kosztami energii. Program oferuje do 90 procent dofinansowania na instalację pomp ciepła oraz systemów wentylacyjnych, co może znacząco obniżyć koszty ogrzewania.

Ponad pół miliona dotacji dla MŚP

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości informuje, że prace nad dokumentacją są na ukończeniu, a ostateczne założenia programu zostaną ogłoszone w dniu rozpoczęcia naboru wniosków, który ma nastąpić jeszcze w kwietniu.

Dostęp do wsparcia zostanie ograniczony do mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, które muszą wykazać co najmniej 30-procentowy spadek obrotów w latach 2020 lub 2021 w porównaniu do roku poprzedniego. Ta kwalifikacja ma na celu skierowanie pomocy tam, gdzie pandemia spowodowała największe straty finansowe. W ramach tego wsparcia, oprócz hotelarstwa, dofinansowanie mogą uzyskać również firmy z sektora kultury i turystyki, na zakup i instalację nowoczesnych systemów ogrzewania i wentylacji.

Energia jest jednym z istotnych składników kosztów w branży HoReCa. Sektor zmaga się z wyzwaniem związanym ze ich wzrostem, a rozwiązaniem, które może w wymierny sposób pomóc, jest inwestycja w system ogrzewania z pompami ciepła i rekuperacją. To olbrzymia szansa, by wdrożyć nowoczesne rozwiązania, które przez lata będą przynosiły korzyści w postaci mniejszych rachunków za prąd. Od wielu lat współpracujemy z branżą i możemy pochwalić się wieloma udanymi realizacjami. To pokazuje, że warto pomyśleć o skorzystaniu ze dostępnego wsparcia, tym bardziej że jest ono bezzwrotne – mówi Wioletta Walczak, Inżynier Wsparcia Projektowego w Stiebel Eltron.

Program wsparcia w formie bezzwrotnych dotacji obejmuje do 90% kosztów netto inwestycji, przy maksymalnej wartości projektu wynoszącej 600 tys. zł, co oznacza dofinansowanie do 540 tys. zł. Jak podaje Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, dostępne są środki rzędu prawie 1,4 mld zł, z przeznaczeniem na modernizację ponad 2,5 tys. przedsiębiorstw. Warunkiem koniecznym jest prowadzenie działalności na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Projekty muszą zostać zakończone w ciągu 12 miesięcy, a ostateczny termin realizacji to 31 stycznia 2026 roku.

Inwestycja z przyszłością

Jednym z przykładów obiektu, który korzysta z pomp ciepła, jest Ośrodek Turystyczny Warzenko nad Jeziorem Tuchomskim, położony 20 km od Trójmiasta. Zarządzany przez Caritas ośrodek oferuje całodobową opiekę nad osobami z niepełnosprawnościami oraz dziećmi z rodzin dysfunkcyjnych, a także realizuje funkcje komercyjne, takie jak organizacja konferencji czy wesel, co wspomaga finansowanie jego działalności.

Ośrodek składa się z dwóch budynków z lat 70. oraz jednego wybudowanego niedawno. Zainstalowano tam pompy ciepła Stiebel Eltron HPA-O 13 Premium w układzie kaskadowym, które zapewniają ogrzewanie, chłodzenie oraz przygotowanie ciepłej wody użytkowej. W systemie znajduje się również zbiornik buforowy o pojemności 400 litrów i dwa zasobniki ciepłej wody użytkowej po 500 litrów każdy, a całością zarządza specjalistyczna automatyka.

Ogrzewanie i chłodzenie w pomieszczeniach hotelowych odbywa się poprzez ogrzewanie płaszczyznowe (podłogowe). Sala konferencyjna korzysta z tego samego systemu, dodatkowo wyposażona jest w centralę wentylacyjną z odzyskiem ciepła, co pozwala na dogrzewanie powietrza zimą i jego chłodzenie latem. System pracuje na parametrach: w trybie grzania 35/28 stopni C (zasilanie i powrót), w trybie chłodzenia 22/17 stopni C (zasilanie i powrót) oraz przygotowuje ciepłą wodę użytkową do ok. 55 stopni C. Chłodzenie płaszczyznowe, ciche w działaniu, jest idealne dla obiektów konferencyjnych i hotelowych. Automatyka systemu, wyposażona w czujnik wilgotności, zapobiega kondensacji wilgoci na chłodzących powierzchniach.

Innym przykładem efektywnego zastosowania technologii pomp ciepła jest hostel w Komornikach koło Środy Śląskiej, o powierzchni 450 m kw. W ramach modernizacji systemu grzewczego w 2018 roku, właściciele zdecydowali się na montaż dwóch powietrznych pomp ciepła Stiebel Eltron serii WPL 23, które zainstalowano w układzie kaskadowym na zewnątrz budynku. System grzewczy został rozbudowany o dwa zasobniki ciepłej wody użytkowej VTS o pojemności 500 litrów każdy oraz zasobnik buforowy SBP 700.

Zastosowanie układu kaskadowego umożliwia efektywniejszą pracę i zwiększa bezpieczeństwo cieplne, co jest szczególnie ważne w obiektach komercyjnych. Takie rozwiązanie pozwala także na zwiększenie wydajności, której nie można uzyskać przy pojedynczym urządzeniu. Pompa ciepła powietrze-woda WPL 23 może być montowana zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, co czyni ją elastyczną opcją dla obiektów modernizowanych. Montaż systemu typu monoblok na zewnętrznej ścianie wymaga jedynie przeprowadzenia przewodów zasilających oraz rur doprowadzających i odprowadzających.

Cicha praca urządzenia eliminuje problem hałasu, a efektywność pomp utrzymuje się nawet w niskich temperaturach do -20°C, zapewniając dostawy ciepła do +60°C. Dzięki temu system gwarantuje niezawodne ogrzewanie i przygotowanie ciepłej wody użytkowej przez cały rok.

Wsparcie w realizacji tego typu inwestycji oferuje Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. Projekt realizowany jest za pośrednictwem regionalnych operatorów, którzy są odpowiedzialni za selekcję projektów do dofinansowania w poszczególnych województwach. Szczegółowe informacje i dokumenty programowe dostępne są na stronie programu wsparcia dla branży HoReCa w ramach Krajowego Planu Odbudowy na portalu Gov.pl.

Przedsiębiorcom obawiającym się trudności z przygotowaniem wniosku o dofinansowanie lub tym, którzy cierpią na brak czasu specjaliści Stiebel Eltron pomogą w jego sporządzeniu. Oczywiście punktem wyjścia będzie przygotowanie szczegółowego zakresu inwestycji. Dobór urządzeń, wycena, projekt instalacji i jej montaż mają kluczowe znaczenie. By skorzystać z pomocy fachowców wystarczy zgłosić się poprzez formularz kontaktowy, który jest dostępny na naszej stronie – wyjaśnia Wioletta Walczak z Stiebel Eltron.

Przepis na domowe batony cytrynowe

Gdy planujemy zaskoczyć bliskich niebanalnym przysmakiem, domowe batony cytrynowe mogą być strzałem w dziesiątkę. Te słodkości to fantastyczna odmiana od typowych ciast i ciasteczek, zapewniająca niezapomniane wrażenia smakowe dzięki połączeniu orzeźwiającej cytryny z wysokiej jakości cukrem Diamant. Są one także idealnym wyborem na lekkie, wiosenne przekąski, doskonale komponując się z piknikami i spacerami.

Batony cytrynowe są doskonałym wyborem dla eksploratorów nowych smaków oraz miłośników kreatywnego cukiernictwa. Jeśli poszukujemy sposobu, aby odświeżyć repertuar domowych słodkości i jednocześnie sprawić miłą niespodziankę naszym bliskim, te domowe delicje będą perfekcyjne. Ich jasny, cytrynowy odcień w połączeniu ze świeżym, słodko-kwaśnym smakiem idealnie wpisuje się w atmosferę ciepłych, słonecznych dni wiosennych. Co więcej, dzięki swojej praktycznej formie, batony cytrynowe łatwo podać jako smakołyk na różnego rodzaju spotkania towarzyskie, niezależnie od tego, czy odbywają się one w domowym zaciszu, czy w plenerze.

SKŁADNIKI:

SPÓD:

  • 100g masła o temperaturze pokojowej
  • ¼ szklanki Cukru Pudru Diamant
  • 1 szklanka mąki
  • ¼ łyżeczki soli

NADZIENIE

  • 1szklanka Cukru Pudru (lub Drobnego) Diamant
  • 2 duże jaja
  • 1/3 szklanki świeżego soku z cytryny
  • 2 łyżki startej skórki z cytryny
  • 2 łyżki mąki
  • Cukier Puder Diamant do posypania

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Najpierw rozgrzej piekarnik do temperatury 180 stopni Celsiusza, a formę o wymiarach 20×20 cm wyłóż papierem do pieczenia. W misie miksera wymieszaj masło z cukrem pudrem, ubijając je do uzyskania lekkiej i puszystej konsystencji, co zajmie około 3 minut. Potem dodaj szklankę mąki i odrobinę soli, mieszając do momentu, aż składniki dokładnie się połączą.

Następnie równomiernie rozprowadź ciasto na dnie przygotowanej formy, starając się, by miało równą grubość na całej powierzchni. Piecz około 20 minut lub do lekkiego zezłocenia. Po upieczeniu wyjmij z piekarnika i pozwól ciastu ostygnąć, zanim przygotujesz nadzienie.

Aby zrobić nadzienie, w misie miksera ubij razem jajka z Cukrem Drobnym, który jest idealny do takich kremów, gdyż szybko się rozpuszcza. Ubijaj około 2 minut, aż do uzyskania gładkiej masy. Dodaj sok i skórkę z cytryny, mieszając do ich połączenia. Wsyp mąkę i zmiksuj składniki.

Ostygnięty spód ciasta wylej nadzieniem i piecz kolejne około 20 minut lub do momentu, gdy nadzienie zacznie się delikatnie złocić. Po wyjęciu z piekarnika i ostygnięciu posyp ciasto cukrem pudrem i pokrój na porcje.

Białka alternatywne sposobem na samowystarczalność pod względem produkcji żywności w Polsce do 2050 roku

Rozwój alternatywnych źródeł białka może być kluczem do osiągnięcia przez Polskę samowystarczalności żywnościowej oraz redukcji emisji dwutlenku węgla, jednocześnie promując rolnictwo ekologiczne i odbudowę naturalnych ekosystemów.

Stawianie na produkcję alternatywnego białka, jak pokazuje najnowsze badanie „Nowa dywidenda gruntowa. Białka alternatywne jako szansa dla Europy” wykonane przez Green Alliance dla Good Food Institute Europe, może znacząco przyczynić się do zmniejszenia presji na grunt rolny, zachęcając polskich rolników do praktykowania bardziej zrównoważonego rolnictwa. Alternatywne źródła białka, w tym produkty roślinne, białka fermentacyjne oraz hodowlane mięso, oferują smakowitą alternatywę dla tradycyjnych produktów mięsnych, nabiału i jaj, zdobywając uznanie wśród konsumentów.

Raport zwraca uwagę, że aktualnie około 40% gruntów rolnych w Polsce jest przeznaczone na pastwiska i uprawę paszy, podczas gdy tylko około 20% gruntów jest wykorzystywane do produkcji roślin spożywczych na potrzeby krajowe. Zwiększenie udziału alternatywnych białek w diecie Polaków pozwoliłoby uwolnić do 19% gruntów rolnych, które mogłyby zostać przeznaczone na bardziej zrównoważone uprawy. W celu efektywnego wykorzystania rodzimych surowców rolnych w produkcji alternatywnych białek, kluczowe będzie wsparcie ze strony polityków i decydentów.

Projekcje wskazują, że zwiększenie produkcji białek roślinnych może do 2050 roku zastąpić jedną szóstą tradycyjnego spożycia mięsa i nabiału w Europie. Z silniejszym wsparciem na rzecz białek alternatywnych, Polska mogłaby udostępnić aż 4,9 mln hektarów gruntów rolnych, czyli około 34% całkowitej powierzchni, na rzecz bardziej ekologicznych praktyk rolnych. Pozwoliłoby to nie tylko na eliminację potrzeby importu żywności i towarzyszących mu emisji dwutlenku węgla, ale także na znaczącą ochronę środowiska i zwiększenie bioróżnorodności.

Alternatywne białka oferują perspektywę bezprecedensowej dywidendy  gruntów w Europie, z ogromną szansą na poprawę dochodów w obszarach wiejskich, zwiększenie samowystarczalności żywnościowej, przywrócenie natury i ograniczenie zmian klimatycznych. Jednak politycy muszą inwestować w alternatywne źródła białka i wspierać rolników, aby korzystali z gruntów w inny sposób, aby jak najlepiej wykorzystać tę szansę – mówi Dustin Benton, Policy Director w Green Alliance.

Nawet 24 proc. gruntów rolnych pod uprawy ekologiczne

Jak wskazują autorzy raportu, dzięki takiemu podejściu odsetek gruntów rolnych przeznaczonych na uprawy ekologiczne mógłby wzrosnąć do 24 proc., a więc czterokrotnie więcej niż zakładają obecne cele wyznaczone przez rząd. Pozwoliłoby to również na wykorzystanie większej ilości ziemi do odtwarzania naturalnej przyrody, a tym samym na skuteczne dążenie do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla i usuwanie jego nadmiaru z atmosfery.

Wielu polskich rolników już dostosowuje swoje praktyki, aby złagodzić kryzys klimatyczny i przywrócić przyrodę. Alternatywne białka mogą pomóc w ułatwieniu tego przejścia, dając rolnikom przestrzeń do wykorzystania gruntów w inny sposób, bez zmniejszania ogólnej produkcji żywności – mówi Elena Walden, Senior Policy Manager w Good Food Institute Europe.

Depresja – przyczyna czy skutek otyłości

Obecnie w Polsce około 1,2 miliona osób cierpi na depresję, a problem otyłości dotyka już 8 milionów dorosłych. Te dwie choroby, choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się niepowiązane, często występują jednocześnie, dotykając osób bez względu na ich wiek czy płeć. Co więcej, zarówno depresja, jak i otyłość mogą prowadzić do tragicznych skutków. Adrianna Sobol, specjalistka z dziedziny psychologii zdrowia i aktywna uczestniczka kampanii społecznej „Porozmawiajmy szczerze o otyłości”, przybliża problematykę powiązań między depresją a otyłością, ich percepcją społeczną oraz zjawisko tzw. depresji otyłościowej.

Zależności łączące depresję i otyłość tkwią w biologii i… naszej cywilizacji

Podłoże tych dwóch chorób cywilizacyjnych tkwi zarówno w biologicznych, jak i społeczno-kulturowych aspektach naszego życia. Współczesne zmiany w społeczeństwie, technologii oraz środowisku mają bezpośredni wpływ na wzrost liczby przypadków depresji oraz otyłości. Pomimo różnych przejawów, zarówno depresja, jak i otyłość dzielą podobne mechanizmy etiologiczne, co podkreśla ich złożoność i konieczność szerokiego spojrzenia na problem.

Badania dowodzą, że otyłość i depresję łączą podobne biologiczne mechanizmy: w przypadku obu zachodzą między innymi zaburzenia czynności osi podwzgórze – przysadka – nadnercza, czyli układu hormonalnego, który jest naszym „centrum reagowania na stres”. W przypadku obu chorób zachodzą nieprawidłowości ośrodkowego przekaźnictwa serotoninergicznego, noradrenergicznego i dopaminergicznego. Otyłość oraz depresję łączą również wzorce współwystępowania z innymi schorzeniami: zaburzeniami jedzenia (np. bulimią), czy pewnymi grupami chorób somatycznych. U osób zmagających się jednocześnie z otyłością i depresją często obserwuje się chorobę niedokrwienną serca, nadciśnienie tętnicze i cukrzycę typu 2. Do mojego gabinetu niejednokrotnie trafiają pacjenci, którzy czują potrzebę konsultacji w sprawach pozornie niezwiązanych z masą ciała, a potem w procesie terapii okazuje się, że sedno tkwi właśnie w psychicznych i somatycznych powikłaniach otyłości – komentuje Adrianna Sobol, psycholożka zdrowia i ekspertka kampanii społecznej „Porozmawiajmy szczerze o otyłości

Depresja i otyłość – choroby stygmatyzowane

Depresja i otyłość często spotykają się ze społeczną stygmatyzacją, co czyni je jednymi z najbardziej marginalizowanych chorób w Polsce. Badania prezentowane w publikacji „Jak wspierająco mówić o chorobie otyłościowej. Praktyczny słownik” ujawniają, że 69% Polaków przyznaje się do bycia świadkiem werbalnych ataków skierowanych na osoby zmagające się z otyłością. Pytani o najboleśniejsze epitetu, jakie padły w ich kierunku, respondenci najczęściej wskazują na wyrazy takie jak: „grubas/grubaska” (56%), a także bardziej obraźliwe terminy porównujące ich do zwierząt, jak „świnia”, „wieprz”, „locha”, „maciora”, „tucznik”, „knur” (27%) czy „spaślak” (18%). Podobnie dotkliwe komentarze dotykają także osób cierpiących na depresję, co dodatkowo pogłębia problem stygmatyzacji tych chorób.

Między depresją a otyłością występuje smutna analogia werbalnej agresji wobec chorych. Łączy je też głęboka stereotypizacja. Chorym na depresję przypina się krzywdzącą „łatkę” nieprzewidywalnych, nieporadnych życiowo, czy wyolbrzymiających objawy. Osobom z otyłością z kolei zarzuca się, że są leniwe, mniej inteligentne, że brak im silnej woli, bo przecież wystarczy „mniej jeść i więcej się ruszać”. Dzięki medycynie dziś wiemy, że to nieprawda. Natomiast takie arbitralne sądy u obu grup chorych budują tylko poczucie wstydu, odrzucenia, bezradności. Zarówno osoby z depresją, jak i otyłością czują się „naznaczone”, gorsze, wycofują się, nie podejmują leczenia, zostają z chorobą same. Dlatego język, którym mówimy o chorobie, jakiejkolwiek, nie może być formą opresji, tu naszym społecznym obowiązkiem jest empatia – podkreśla Adrianna Sobol.

Depresja i otyłość – która jest przyczyną, a która skutkiem?

Ustalenie uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie nie jest możliwe, tym bardziej, że depresja i otyłość mają tendencję do wzajemnego napędzania się. Podstawą do właściwego leczenia zawsze powinno być zbadanie indywidualnego wzorca współistnienia tych chorób u danej osoby:

Kiedy z wywiadu wynika, że u chorego jako pierwsza pojawiła się depresja, to sięganie po wysokoenergetyczne posiłki często okazuje formą reakcji na obniżony nastrój. U części pacjentów otyłość to z kolei skutek uboczny stosowania koniecznych w depresji leków: np. trójcyklicznych leków przeciwdepresyjnych i inhibitorów MAO. Natomiast gdy wywiad wskazuje, że to otyłość wystąpiła jako pierwsza, to widać, jak ryzyko rozwoju depresji rosło wprost proporcjonalnie do tego, jak spadało u pacjenta poczucie własnej wartości. Z czasem wyobcowanie i bezsilność, których doświadczał w związku z wyglądem swojego ciała, przenosiły się także na inne sfery życia: zawodową, rodzinną, odbierały sprawczość, powodowały wycofanie. Gdy dołożymy do tego dodatkowy katalizator, jakim jest społeczna agresja i stygmatyzacja, ryzyko depresji jest już ogromne – dodaje Adrianna Sobol.

Przyglądając się współistnieniu tych chorób, warto wspomnieć też o zjawisku tzw. depresji otyłościozależnej:

To depresja silnie uwarunkowana doświadczeniem otyłości i niejako z nią „sprzężona”. Obserwujemy na przykład osoby, które w procesie leczenia zmniejszają masę ciała i wraz z tym, zmniejsza się u nich nasilenie objawów depresyjnych. To tylko dowód na to, że człowiek jest całością i tak powinien być leczony. Wszystkie zaburzenia – odżywiania, nastroju i gospodarki metabolicznej się ze sobą wiążą. Dlatego w takich przypadkach niezmiernie ważna jest opieka całych zespołów terapeutycznych: lekarza, psychoterapeuty, psychiatry, dietetyka, a często również fizjoterapeuty – podsumowuje Adrianna Sobol.

Skuteczne leczenie depresji zapobiega pogłębianiu się otyłości – i odwrotnie. A ciągła edukacja na temat inkluzywnego języka wokół obu tych chorób, może pomóc nam wszystkim.

Informacje o kampanii:
Celem kampanii „Porozmawiajmy szczerze o otyłości” jest budowanie społecznej świadomości, że otyłość jest chorobą, którą należy leczyć. Patronem merytorycznym kampanii jest Polskie Towarzystwo Leczenia Otyłości (PTLO), a organizatorem firma Novo Nordisk. W czerwcu 2023 r. ruszyła 4. edycja kampanii.

Patronat honorowy nad kampanią objęła Ambasada Królestwa Danii. Partnerami kampanii są: Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej, Polskie Towarzystwo Medycyny Stylu Życia, Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Lipidologiczne, Polskie Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego, Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników, Polskie Towarzystwo Zdrowia Publicznego, Polskie Towarzystwo Farmakoekonomiczne. Patronat nad kampanią objął również Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Nowa powieść Nataszy Sochy „Symfonia ciszy”


27 marca miała miejsce premiera najnowszej powieści autorstwa Nataszy Sochy, zatytułowanej „Symfonia ciszy”. Jest to opowieść wciągająca, pełna zaskakujących zwrotów akcji, zdolna poruszyć nawet najbardziej nieugięte serca. Historia ta, zarówno piękna, jak i pełna oryginalności, zagłębia się w tematykę miłości, małżeństwa, żalu, ale również przebaczenia i stawania przed trudnymi wyborami. Przedstawia słodko-gorzki romans, w którym rzeczywistość nieustannie zaskakuje, okazując się zupełnie inna niż ta, którą początkowo uznaliśmy za pewnik.

Po tragicznej stracie żony w wypadku, Marcel jest zrozpaczony, mając wrażenie, że jego świat legł w gruzach. Nie mogąc się uporać ze śmiercią Anny, po kilku miesiącach zbiera się na odwagę, aby przejrzeć i uporządkować jej rzeczy. W tym czasie natrafia na złoty naszyjnik z sercem i wygrawerowanymi inicjałami, które nie pasują do jego żony, i którego jej nie podarował. Mimo usilnych prób, nie udaje mu się odgonić od siebie narastających podejrzeń. Zaczyna więc analizować ostatnie miesiące ich wspólnego życia, stopniowo uświadamiając sobie, że ich małżeństwo dalekie było od ideału. Gdy odkrywa prawdę, ogarnia go jedno pragnienie – zemsty.

O autorce

Natasza Socha, niegdyś dziennikarka i felietonistka, obecnie uznana autorka bestsellerowych powieści, ma korzenie poznańskie, lecz obecnie życie toczy jej się w idyllicznej miejscowości nieopodal Akwizgranu. Tam, dzieląc swój czas między pełnoetatową rolę matki syna i córki a półetatową pasję pisania, kreuje historie, które zdobywają serca wielbicielek literatury od wielu lat. Socha, znana z bystrego spojrzenia na otaczający ją świat, niebanalnej osobowości oraz lekko sarkastycznego humoru, którym obdarza swoje postacie, stworzyła liczne dzieła. Jej powieści, takie jak „Troje na huśtawce”, „Mgły Toskanii”, „Pokój kołysanek”, saga obejmująca „(Nie)miłość”, „(Nie)piękność”, „(Nie) młodość” czy seria „Zamrożona”, „Zagubieni”, „Zaczarowane”, stanowią literaturę kobiecą najwyższej klasy, godną rywalizacji z takimi pisarkami, jak Fannie Flagg czy Jojo Moyes. Socha z powodzeniem eksploruje również nowe obszary, zdobywając uznanie w gatunku kryminału za pośrednictwem serii „Grey Book”.

Nowa odsłona Chef’s Menu trwa! Gdzie warto zarezerwować stolik w ramach MENUFES?

Trwa kolejna edycja Chef’s Menu MENUFEST, oferująca mieszkańcom Warszawy, Krakowa i Gdańska możliwość delektowania się wyjątkowymi smakami najlepszych restauracji w kraju. Startując od 23 lutego, uczestnicy festiwalu mogą cieszyć się specjalnie przygotowanymi, flagowymi zestawami menu, a na powitanie otrzymać wyjątkowy drink od Partnera! Oferta festiwalowa prezentuje trzydaniowe menu w atrakcyjnych cenach, począwszy od 79 PLN. W zależności od miejsca i oferowanych potraw, ceny mogą się różnić, gwarantując unikalność każdej propozycji.

W tej odsłonie MENUFEST do akcji dołączyło niemal 40 renomowanych restauracji, zapraszających do skosztowania kulinarnych dzieł sztuki. Dzięki współpracy z Jägermeister, goście festiwalowi będą mogli jeszcze bardziej podkreślić uczucie świętowania, rozpoczynając swoje kulinarną przygodę od specjalnego welcome drinka.

PaTaThai | Warszawa Restauracja PaTaThai zaprasza na wyjątkową ucztę, która stanowi hołd dla autentycznej kuchni tajskiej pod wodzą szefa kuchni Surata Butsarakhama. W ofercie MENUFEST znajdziecie nie tylko intrygujące przystawki otwierające świat tajemniczych aromatów Tajlandii, ale również bogactwo dań głównych, w których klasyczne tajskie przyprawy łączą się z nowoczesnymi akcentami smakowymi. Podróż kulinarna kończy się orientalnymi deserami, będącymi prawdziwą ucztą dla zmysłów.

L’arte Seafood & Grill | Warszawa „Smaki Kontrastów” to propozycja menu w L’arte Seafood & Grill, łącząca intensywne smaki i różnorodne tekstury. Goście mogą delektować się wyborną wołowiną z pikantną szalotką, a następnie odkrywać głębię aromatu w risotto z krewetkami. Dla wegetarian przygotowano hiszpańskie aranchini i risotto z dzikim brokułem. Całość kulinarnego doświadczenia wieńczy kremowy flan z delikatną nutą karmelu, zapewniający niezapomniane zakończenie uczty w ramach MENUFEST.

Mozaika Restauracja | Warszawa Restauracja Mozaika oferuje Gościom wykwintną podróż kulinarną „Elegancja Smaków”, podczas której można smakować takie delicje, jak tatar z buraka, idealnie przygotowanego łososia szkockiego, delikatne przegrzebki i soczystą pierś z kaczki. Każde danie przygotowywane jest z pasją i niezwykłą starannością o detale, zapewniając uczestnikom MENUFEST niepowtarzalne doznania smakowe.

Molto Italian Food&Wine | Kraków Molto Italian Food&Wine to raj dla miłośników włoskiej kuchni, wina, stylowych wnętrz i przyjaznej atmosfery. W ramach MENUFEST zaprasza na ekskluzywną ucztę „Molto”, która jest owocem pracy Chefa opierającego się na najwyższej jakości składnikach prosto z Włoch. To nie tylko okazja do skosztowania doskonałych włoskich specjałów, ale również do zanurzenia się w autentycznej atmosferze włoskiego stylu życia.

MENUFEST to wydarzenie, które przenosi Gości w niesamowitą podróż kulinarne dookoła świata, oferując okazję do degustacji dzieł sztuki kulinarnych. Podczas tego festiwalu, szefowie kuchni prezentują swoje umiejętności, tworząc potrawy, które nie tylko zachwycają smakiem, ale również estetyką. Menu festiwalowe łączy w sobie różnorodność – od owoców morza, przez tradycyjne dania polskie, włoskie, francuskie, aż po innowacyjne kombinacje smakowe, które pozostają w pamięci na długie lata. Dopełnieniem kulinarnych doświadczeń jest festiwalowy koktajl, gdzie wyrafinowane nuty Jägermeister Manifest dodają potrawom wyjątkowego akcentu. Zadowolenie Gości jest najcenniejszym wyróżnieniem dla organizatorów, którzy cenią sobie możliwość obserwowania odkryć i doświadczeń smakowych uczestników, nadając swojej pracy głęboki sens. – podkreśla Marta Wysocka, Head of Relations & Logistics w RestaurantClub.

#SzanujJedzenie Biorąc udział w MENUFEST, uczestnicy wspierają inicjatywę #SzanujJedzenie, ciesząc się jednocześnie wyjątkowymi potrawami stworzonymi przez wybitnych szefów kuchni. Dzięki systemowi wyboru menu na etapie rezerwacji, restauracje mogą precyzyjnie zamówić ilość składników potrzebnych do przyrządzenia danego zestawu. Jest to nie tylko praktyczne i efektywne, ale również pomaga w ograniczaniu marnotrawstwa żywności.

Aby zapoznać się z pełną listą restauracji uczestniczących w MENUFEST, wystarczy odwiedzić stronę www.ChefsMenu.pl. Organizatorzy informują, że wydarzenie będzie trwać aż do dalszego ogłoszenia.

Mniej lektur – więcej kompetencji miękkich

Planowane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej zmniejszenie liczby wymaganych lektur szkolnych budzi pytania o przyszłość edukacji. Jak wpłynie to na rozwój kompetencji miękkich u uczniów? Karolina Pol, z EduKaPol Szkolenia, z bogatym doświadczeniem w edukacji, podkreśla znaczenie tych umiejętności. Badania, takie jak PISA, wskazują na braki w wytrwałości czy współpracy wśród polskiej młodzieży, co jest niepokojące w kontekście przyszłego rynku pracy. Prognozy sugerują, że do 2030 roku umiejętności międzyludzkie staną się kluczowe w większości zawodów.

Kompetencje miękkie można w bardzo prosty sposób rozwijać dzięki czytaniu i omawianiu książek. Warto w tym miejscu podkreślić, że wbrew pozorom, dobrym kierunkiem zmian w oświacie jest skrócenie listy lektur, z jakimi mają się zapoznać w trakcie edukacji młodzi ludzie. Taki zabieg sprawi, że nauczycieli będą mieli więcej czasu na omawianie tekstów, które uczniowie czytają w domu i dokładniejsze poruszanie wątków w nich zawartych. Będą również mieli szansę skonstruować lekcje tak, by omawianie lektur sprzyjało rozwojowi kompetencji miękkich – mówi Karolina Pol.

W tym świetle, jak powinna wyglądać analiza lektur? Kluczowe jest, aby była to aktywność angażująca i budująca pozytywne relacje między uczniami a literaturą. Zamiast tradycyjnej interpretacji, Karolina Pol proponuje wykorzystanie przekładu intersemiotycznego – twórcze przetwarzanie treści książek na inne formy artystyczne, jak rysunek, poezja czy dramat. Takie podejście nie tylko wciąga uczniów w proces edukacyjny, ale także rozwija ich kreatywność i pozwala zobaczyć znane teksty z nowej perspektywy.

Należy podkreślić, że w omawianiu lektur nie chodzi wyłącznie o to, by uczeń poprawnie odpowiedział na pytanie mające sprawdzić czy ją przeczytał. Lektura powinna stanowić pretekst do szerszej dyskusji, w trakcie której rozwijane będą kompetencje miękkie, takie jak  umiejętności wypowiadania się i wyrażania własnego zdania – kontynuuje Karolina Pol. – Podstawy programowe powinny być skonstruowane tak, by nauczyciel na podstawie znajomości swoich uczniów – ich zainteresowań i indywidualnego potencjału – mógł dobierać lektury, które będą dla nich „aktualne” i do których będą mogli się odnieść. Tylko w ten sposób sprawimy, że szkolne lektury przestaną odstraszać uczniów – dodaje.

Czy polska piosenka dla dzieci umarła?

Polska muzyka dla dzieci znajduje się na rozdrożu. W przeszłości, każda generacja miała swoich muzycznych bohaterów, od Mieczysława Fogga po współczesne gwiazdy młodzieżowe. Te osobistości nie tylko kształtowały muzyczne trendy, ale też budowały emocjonalną więź z fanami, pozostając w pamięci jako integralna część ich dzieciństwa i młodości. Dzisiejsze dzieci, jednak, wydają się być pozbawione takich muzycznych mentorów w przestrzeni piosenek dziecięcych, z wyjątkiem nielicznych postaci próbujących ożywić ten gatunek.

Trudny rynek

Rynek muzyki dziecięcej w Polsce jest pełen wyzwań. Mimo bogatej historii sukcesów i wybitnych talentów, brakuje ciągłości i postaci ikonicznych, jak Majka Jeżowska, która przez lata była symbolem tego gatunku. Częściowo wynika to z natury rynku, na którym młodzi odbiorcy szybko wyrastają z etapu fascynacji muzyką dziecięcą, przechodząc do innych zainteresowań, co utrudnia tworzeniu trwałej bazy fanów.

Ten złożony krajobraz muzyki dla najmłodszych wymaga od artystów nie tylko talentu, ale również umiejętności dostosowania się do szybko zmieniających się trendów i oczekiwań młodych słuchaczy. Wymaga także innowacyjności i zdolności do budowania osobistego związku z młodą publicznością, który przetrwałby próbę czasu i zmieniających się gustów.

Mimo trudności, nadzieja na renesans polskiej piosenki dziecięcej wciąż istnieje, dzięki nowym talentom próbującym dotrzeć do serc i umysłów młodego pokolenia. Wyjątki, takie jak Ciocia Tunia, pokazują, że z pasją i nowatorskim podejściem możliwe jest stworzenie wartościowej i angażującej oferty muzycznej, która trafi do najmłodszych, zapewniając im niezapomniane wrażenia i wspomnienia na lata.

Nieistniejący rynek – mimo popytu?

Mimo zauważalnego zapotrzebowania, polski rynek piosenki dziecięcej zdaje się być niewykorzystanym obszarem. Wspomnienia programu „Od przedszkola do Opola”, gdzie dzieci mogły być sobą – beztroskimi i radosnymi, znacząco różnią się od dzisiejszych realiów. Współczesne programy rozrywkowe często stawiają młodych uczestników w sytuacjach przekraczających ich emocjonalne i intelektualne możliwości, skupiając się bardziej na spełnianiu ambicji rodziców niż na dziecięcej radości i spontaniczności.

W dzisiejszych czasach dzieci rzadko mają możliwość identyfikowania się z muzycznymi idolami, których twórczość jest specjalnie dla nich stworzona. Choć media społecznościowe i platformy takie jak YouTube oferują obfitość muzyki dla najmłodszych, brakuje w nich osobistego wymiaru – „twarzy” artysty, z którym dzieci mogłyby się utożsamiać i który towarzyszyłby im podczas dorastania.

Trend ten ma szersze konsekwencje. Zwiększający się problem z odciąganiem dzieci od ekranów telefonów czy komputerów stanowi wyzwanie dla rodziców, którzy pragną zachęcić swoje pociechy do bardziej aktywnego spędzania czasu. Spadek aktywności fizycznej i brak zainteresowania wśród młodszych pokoleń muzyką dedykowaną im, podkreślają potrzebę stworzenia silnych, pozytywnych postaci w świecie muzyki dla dzieci, które mogłyby stać się nowoczesnymi idolami.

Odpowiedzią na tę lukę mogłoby być promowanie artystów, którzy z pasją i zrozumieniem podchodzą do tworzenia muzyki dla dzieci, oferując im nie tylko rozrywkę, ale także wartościowe treści, które wspierają ich rozwój i pozwalają na budowanie zdrowej relacji z muzyką. Taka zmiana może pomóc odwrócić trend malejącego zainteresowania muzycznymi idolami wśród dzieci, pokazując im, że muzyka może być inspirującą częścią ich życia, a także ważnym elementem w ich rozwoju emocjonalnym i społecznym.

Jak przebić się do mainstreamu?

W obecnych czasach, kiedy rynek muzyki dziecięcej zdaje się być zaniedbany, warto ponownie zadać sobie pytanie, co może sprawić radość naszym najmłodszym. Zbyt często zadowalamy się podawaniem dzieciom powtarzalnych, bezosobowych utworów z internetu, zapominając o poszukiwaniu nowych, inspirujących twórców. Tymczasem w Polsce istnieje artystka, która pragnie przełamać te schematy i ożywić scenę muzyki dla dzieci – Ciocia Tunia, znana również jako Marta Świątek-Stanienda. Dąży ona do odnowienia tradycji prawdziwie dziecięcych piosenek, które są zarówno melodyjne, jak i zachęcające do aktywności fizycznej.

W czasach, gdy młodzi odbiorcy często ograniczani są do muzyki skierowanej do dorosłych, Ciocia Tunia wyróżnia się podejściem, które angażuje dzieci zarówno wizualnie, jak i fizycznie. Jej kolorowe teledyski i energetyczne koncerty to zaproszenie do wspólnej zabawy, która pozwala najmłodszym nie tylko bawić się, ale i rozwijać muzycznie i ruchowo. Z jej pomocą, dzieci mają szansę na prawdziwe, pełne radości i niewinności dzieciństwo, dalekie od przyspieszonego dojrzewania.

Czy Ciocia Tunia będzie wyjątkiem potwierdzającym regułę, czy zwiastunem odrodzenia polskiej piosenki dziecięcej? Czas pokaże, czy szybko zmieniający się rynek muzyki oraz potrzeby rosnących w ekspresowym tempie odbiorców pozwolą na trwałą zmianę. Jedno jest pewne – rodzice najmłodszych z pewnością pragną, by ich dzieci miały możliwość rozwijania się w zdrowym, radosnym środowisku, które wspierane jest przez angażującą i pozytywną muzykę. Warto więc ponownie otworzyć się na poszukiwania i dać szansę nowym twórcom, takim jak Ciocia Tunia, na ożywienie polskiej sceny muzyki dla dzieci.

Czasami naprawdę trudno mi namówić moich chłopców na odrobinę ruchu – martwi się mama bliźniaków, Stasia i Janka, którą zapytaliśmy o największe codzienne zmartwienie. – Mają zaledwie po 5 lat, a już teraz dużo bardziej interesują ich streamy minecraftowe na YouTube niż zabawy taneczne, do których próbują ich namawiać panie w przedszkolu. Staramy się, jak możemy, ale wpływ rówieśników nie pomaga. O Minecrafcie dowiedzieli się właśnie od kolegów z grupy. Brakuje nam czegoś, co by ich zainteresowało i naturalnie zmotywowało.

Tymczasem więc zachęcamy rodziców do przetestowania kilku teledysków. Zwłaszcza „Tuniowy Dance”, który Ciocia Tunia prezentowała niedawno w jednej z telewizji śniadaniowych, może być tutaj remedium na nudę.

Międzynarodowy Dzień Sera – już w piątek!

Zbliża się Międzynarodowy Dzień Sera, okazja do uczczenia jednego z najbardziej lubianych przysmaków świata, reprezentującego bogactwo różnych kultur i tradycji. Od francuskich camembertów po włoskie grana padano, od hiszpańskiego manchego po szwajcarski emmental, sery odgrywają kluczową rolę w kulinarnym dziedzictwie narodów. W kontekście zbliżającego się święta, 27 marca, warto przypomnieć o wielowiekowej historii serowarstwa, sztuce, cierpliwości i sekretach przekazywanych przez generacje, tworzących kulinarny majstersztyk.

Historia sera sięga tysięcy lat wstecz, gdy przypadkowe odkrycia fermentacji i koagulacji mleka dały początek temu złożonemu produktowi. Różne kultury rozwijały swoje unikalne metody produkcji, tworząc regionalne smaki i style sera, które przetrwały do dziś. Od śródziemnomorskich mistrzów serowarstwa po techniki przechowywania sera w chłodzie przez Skandynawów, tradycje te kształtowały unikalne smaki, dostępne tylko w określonych regionach świata.

W Polsce historia produkcji sera sięga neolitu, co potwierdzają znaleziska ceramiki z Kujaw z dziurami do odsączania serwatki. Najstarszy znany kawałek sera, datowany na około 3200 lat, znaleziony w Egipcie, przypomina o starożytnym dziedzictwie serowarstwa.

Produkcja sera to złożony proces, od pasteryzacji mleka, przez dodanie kultur bakteryjnych i fermentację, po długotrwałe dojrzewanie, które nadaje serowi charakterystyczny smak i aromat. Różnorodność technik i tradycji serowarskich sprawia, że każdy kęs sera jest podróżą przez unikalne smakowe krajobrazy.

W Polsce regionalne sery takie jak oscypek, kaszëbsczi sër, bryndza czy bundz stanowią dumę narodową i są cenione na całym świecie. W Europie, Francja i Włochy słyną z bogatej oferty serów, będących nieodłączną częścią lokalnej kuchni. W Azji oraz Ameryce Łacińskiej ser również odgrywa kluczową rolę w tradycyjnych daniach, dodając im kremowej konsystencji i bogactwa smaku.

Ser, dzięki swojej różnorodności, jest nie tylko ważnym elementem diety, ale także częścią kultury, historii i tożsamości narodowej wielu regionów. W dniu święta sera warto docenić jego uniwersalność i bogactwo, które sprawiają, że jest on niezastąpionym składnikiem na stołach na całym świecie.

Coraz więcej osób planuje zmianę pracy. Jak zatrzymać ich w firmie?

Rosnąca liczba Polaków rozważa zmianę pracy, co rodzi pytanie, jak zachęcić ich do pozostania w firmie. Preply przedstawił najskuteczniejsze metody motywacyjne stosowane na świecie, wskazując, że aż 73% Polaków myśli o zmianie zatrudnienia, a podwyżki i awanse przestają być wystarczającą motywacją.

Badanie „Świąteczne plany zawodowe” ujawniło, że tylko 40% Polaków jest zadowolonych ze swojej kariery, a 51% ma noworoczne postanowienia zawodowe. Eksperci z Preply zidentyfikowali 10 skutecznych programów motywacyjnych, w tym tworzenie materiałów wdrożeniowych i programów mentorskich, które zwiększają szanse na dłuższą współpracę z pracownikiem.

Finanse i brak możliwości rozwoju to najczęstsze powody, przez które Polacy odchodzą z pracy. Jednak dziś sama podwyżka czy awans to często za mało dla pracowników – zwłaszcza jeśli są rozchwytywanymi specjalistami. Tu liczą się inne korzyści, niekoniecznie materialne, a związane np. z panującą w firmie atmosferą. Na rynku międzynarodowym już panuje wyścig o to, „kto da więcej” i pozyska, a potem utrzyma największe talenty – komentuje Sylvia Johnson, ekspert ds. umiejętności językowych i międzykulturowych w Preply.

Programy motywacyjne, takie jak finansowanie nauki języków obcych, tworzenie grup zasobów pracowniczych, organizowanie firmowych gier i wyzwań, docenianie pracowników, regularne zajęcia integracyjne oraz elastyczne podejście do czasu pracy, w tym czterodniowy tydzień pracy, zyskują na popularności jako sposoby na zatrzymanie talentów. Wspieranie rozwoju zawodowego, szczególnie ważne dla pokolenia millenialsów, zamyka listę najskuteczniejszych metod.

Dlaczego Polacy piją mało wody?

Celem najnowszego badania przeprowadzonego przez firmę Waterdrop było odkrycie przyczyn ograniczonego spożycia wody wśród Polaków było. Analiza ujawniła, że blisko połowa respondentów (48%) przyznaje, że po prostu zapomina o konieczności nawadniania, a 35% nie przepada za smakiem wody. Niemniej, ogromna większość, bo 94% badanych, wyraża chęć zwiększenia swojego dziennego spożycia wody do dwóch litrów. Co więcej, prawie 40% uznaje, że stałe noszenie ze sobą butelki wody mogłoby w tym pomóc.

Światowy Dzień Wody, obchodzony 22 marca, skłania do refleksji nad znaczeniem odpowiedniego nawadniania dla zdrowia. Badania naukowe wskazują, że właściwe nawodnienie ma kluczowe znaczenie dla zmniejszenia ryzyka niewydolności serca, co jest istotne, biorąc pod uwagę, że w Polsce dotyka ona około miliona osób.

Pomimo nie pamiętania o piciu wody, Polacy deklarują gotowość do zmiany nawyków. Skuteczność takiej zmiany mogłaby zostać wsparta przez praktyczne rozwiązania, takie jak stale noszenie przy sobie butelki wody, urozmaicanie jej smaku czy korzystanie z aplikacji przypominających o konieczności nawadniania.

W dążeniu do zrównoważonego rozwoju, Waterdrop promuje ekologiczne praktyki, w tym użycie wielokrotnych butelek i mikronapojów bez dodatku cukru i konserwantów, stając się pionierem w branży napojów. Zaangażowanie w działania proekologiczne potwierdzają współprace z takimi osobistościami jak Novak Djoković, Rosie Huntington Whiteley czy Conchita Wurst, wspierając ideę świata wolnego od plastiku.

Niemal jedna piąta Polaków przeciwko 4-dniowemu tygodniowi pracy

Blisko jedna piąta Polaków nie popiera pomysłu wprowadzenia 4-dniowego tygodnia pracy, jak wykazało najnowsze badanie przeprowadzone przez ClickMeeting. Choć pomysł ten wydaje się atrakcyjny, część respondentów obawia się, że mogłoby to zwiększyć ich obciążenie pracą. Pomimo tych obaw, większość, bo aż 66% badanych, jest za skróceniem tygodnia pracy do czterech dni, a tylko 19% jest przeciwna. Dodatkowo, 15% osób nie ma wyraźnego stanowiska w tej sprawie.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej analizuje, czy model 4-dniowego tygodnia pracy byłby wykonalny, z uwzględnieniem utrzymania dotychczasowego poziomu wynagrodzeń. ClickMeeting, lider na polskim rynku webinarów i spotkań online, postanowił zbadać opinie Polaków na ten temat.

Badanie ujawniło, że znaczna większość Polaków (65%) wierzy, iż skrócenie tygodnia pracy wpłynęłoby pozytywnie na ich satysfakcję z pracy. Tylko 7% uważa, że wpłynęłoby to negatywnie, a 16% nie spodziewa się zmian. Ponadto, większość respondentów (70%) uważa, że Polacy pracują więcej niż obywatele innych krajów Europy, co wskazuje na potrzebę zmian w organizacji czasu pracy. Pomimo różnych opinii, 29% badanych obawia się, że 4-dniowy tygodnia pracy mógłby oznaczać większą liczbę zadań do wykonania, co nie wszyscy uznają za korzystne. Pomimo to, aż 80% ankietowanych uznaje automatyzację za pomocną w efektywnym wykonywaniu zadań w firmach.

Nasze społeczeństwo stoi na progu rewolucyjnych zmian w sposobie postrzegania pracy i życia. Z naszego najnowszego badania wynika, że niemal 70 proc. Polaków entuzjastycznie przyjmuje pomysł przejścia na 4-dniowy tydzień pracy. To odzwierciedlenie zmieniającej się kultury, gdzie równowaga między życiem zawodowym a prywatnym oraz wydajność pracy nabierają nowego znaczenia. To także silny sygnał, że jesteśmy gotowi traktować nowe technologie jako klucz do większej efektywności i lepszego samopoczucia w pracy. Zmniejszenie liczby dni pracy w tygodniu przy zachowaniu lub nawet zwiększeniu produktywności może wydawać się trudnym celem. Jednak z odpowiednim wsparciem technologicznym, takim, jakie oferuje ClickMeeting, wkrótce może stać się to nową rzeczywistością. Wykorzystanie cyfrowych narzędzi do efektywniejszego zarządzania czasem i zadaniami, pracy zdalnej oraz hybrydowej pomaga również w zachowaniu work-life balance oraz realizacji obowiązków w ramach modelu workation. Efektywniejsza i bardziej satysfakcjonująca praca jest tuż za rogiem – komentuje Paweł Łaniewski Content Marketing Expert – ClickMeeting.

Zrównoważenie między życiem zawodowym a prywatnym jako czynnik wpływający na produktywność pracowników W obliczu ewoluujących metod pracy, odpowiednia efektywność zatrudnionych staje się kluczowa. W tym kontekście, ClickMeeting postanowił zbadać, jak Polacy oceniają wykorzystanie nowych technologii i cyfrowych narzędzi w porównaniu do innych krajów Europy. Według 33% respondentów, Polska korzysta z tych rozwiązań rzadziej i mniej efektywnie. 30% uważa, że stosujemy je na podobnym poziomie, natomiast 25% sądzi, że wykorzystujemy je częściej i skuteczniej. 12% ankietowanych nie wyraziło swojej opinii na ten temat.

Badanie pokazało również, że narzędzia wspierające równowagę między życiem zawodowym a prywatnym oraz możliwość pracy zdalnej korzystnie wpływają na produktywność pracy, co potwierdza 66% badanych. Jednocześnie 20% nie ma wyrobionego zdania w tej kwestii. Tylko 11% respondentów uważa, że te rozwiązania nie wpływają na efektywność, a 3% sądzi, że oddziałują na nią negatywnie.

Polski pracownik jest niezaangażowany, niedoceniony i zestresowany pracą. Czas zwrócić na niego uwagę!

Polski pracownik stoi przed wyzwaniem niskiego zaangażowania, braku docenienia i stresu związanego z pracą. Jest to zjawisko, które wymaga większej uwagi zarówno ze strony pracodawców, jak i liderów. Globalne tendencje pokazują, że poziom zaangażowania pracowników na świecie jest niezadowalający, a sytuacja w Polsce jest jeszcze mniej optymistyczna. To sygnał, że polscy pracownicy czują się niedoceniani i zestresowani, co z kolei wskazuje na konieczność lepszego poznania ich potrzeb i poprawienia komunikacji w miejscu pracy.

Zaangażowanie pracownika to złożona kwestia, nie sprowadzająca się jedynie do ilości przepracowanych godzin. Kluczowe są tu czynniki takie jak poczucie przynależności, akceptacja wartości firmy oraz zrozumienie jej celów. Pracownik zaangażowany to ten, który jest zmotywowany do pracy nie tylko z własnej woli, ale również poprzez swoją innowacyjność i kreatywność.

Badania pokazują, że zaangażowanie ma bezpośredni wpływ na sukces organizacji, poprawia produktywność, zmniejsza rotację kadry i pozytywnie wpływa na atmosferę pracy. Aby utrzymać pracowników zaangażowanych, kluczowe jest regularne monitorowanie ich zaangażowania i dostosowywanie strategii zarządzania tak, aby odpowiadały na bieżące potrzeby zespołu.

Obecne dynamiczne czasy wymagają szczególnego podejścia do tematu zaangażowania pracowników. Wymagają nowych strategii i zaangażowania HR na poziomie Zarządów. Rola managerów HR definitywnie wzrasta w organizacjach – to bardzo dobry trend. Przykład zaangażowania idzie z góry. Jestem w pełni przekonana, że ogromną rolę odgrywają w tym przypadku Liderzy. To na ich barkach spoczywa odpowiedzialność za budowanie zaangażowanych zespołów. Poczucie satysfakcji zależy w dużej mierze również od atmosfery jaką budują w swoich obszarach. Filar kultury organizacji polega na trafionych projektach rozwojowych. Kluczowa moim zdaniem jest wiarygodność Liderów i organizacji, praca oparta na wartościach, poczucie wspólnoty, pozytywna atmosfera w pracy – dodała Magdalena Zalewska, Vice President Polish Airports Academy.

Raport „Zaangażowanie 2023” firmy Enpulse wskazuje na stabilny poziom zaangażowania wśród polskich pracowników, jednak wciąż jest ono poniżej oczekiwanego progu. Wyniki podkreślają również znaczenie doceniania pracowników, nie tylko w formie finansowej, ale również poprzez gesty uznania i budowanie pozytywnej atmosfery w pracy.

Szybkie zmiany w otoczeniu biznesowym stały się swego rodzaju normą, dlatego firmy muszą za nimi nadążać. Są one jednak źródłem stresu, co widać w wynikach. Odsetek osób, dla których zmiany w organizacji są źródłem stresu wzrósł o 5% w stosunku do poprzedniej edycji. Z punktu widzenia branży HR szczególne zadowolenie budzi fakt, że zarówno dla pracodawców jak i pracowników, istotny jest rozwój zawodowy. Aż 67% ankietowanych jest skłonna szkolić się na własną rękę, by podnieść kwalifikacje zawodowe. Jednak w tym zakresie można jeszcze wiele zrobić, zwłaszcza, że aż 46% badanych nie zgodziło się (albo nie miało zdania na ten temat), że ich organizacje proponują szkolenia, które mogą zapewnić im rozwój. Może oprócz sięgania do sprawdzonych dostawców usług szkoleniowych, warto wykorzystać wiedzę własnych pracowników i uruchomić ukryte zasoby w kierunku rozwoju programów coachingowych i mentoringowych? – komentuje Monika Szmulewicz,ekspertka w dziedzinie HR, założycielka społeczności HR na Szpilkach.

W obliczu tych wyzwań, coraz ważniejsza staje się rola liderów i menedżerów HR w budowaniu zaangażowanych zespołów, opartych na solidnych wartościach, poczuciu wspólnoty i kulturze organizacyjnej skupionej na rozwoju. Rozwiązaniem mogą być także programy coachingowe i mentoringowe, które wykorzystują wewnętrzne zasoby firmy w celu wspierania rozwoju pracowników.

Podsumowując, zaangażowanie pracowników to klucz do sukcesu każdej organizacji. Docenianie, rozwój i skuteczna komunikacja to fundamenty, na których należy budować trwałe relacje z pracownikami, aby zapewnić ich długotrwałe zaangażowanie i lojalność.

Bemi TOK – telefon komórkowy bez dostępu do internetu dla najmłodszych dzieci

Na polskim rynku zadebiutował telefon komórkowy Bemi TOK, zaprojektowany specjalnie z myślą o najmłodszych użytkownikach. Główną cechą urządzenia jest brak dostępu do internetu, co ma na celu ochronę dzieci przed niepożądaną treścią online. Zamiast tego, telefon wyposażono w edukacyjne aplikacje i gry dostosowane do wieku dzieci, podwójny aparat fotograficzny z funkcją nagrywania wideo, odtwarzacz multimediów, kalkulator, dyktafon i budzik. Urządzenie dystrybuuje w Polsce firma 4cv Mobile.

Z badań wynika, że już co dziesiąte dziecko w wieku 5-6 lat zaczyna korzystać z własnego telefonu komórkowego, a 43% rodziców używa aplikacji do kontroli rodzicielskiej. Dostęp do internetu dzieci uzyskuje coraz wcześniej, co budzi obawy o ich bezpieczeństwo online.

Bemi TOK, z racji braku połączenia z internetem, jest pozbawiony ryzyka związanego z przeglądaniem nieodpowiednich treści. W telefonie znajdują się edukacyjne aplikacje, w tym do nauki angielskiego, codzienny plan aktywności, nauka alfabetu oraz audiobooki z bajkami. Ponadto, urządzenie oferuje 19 gier odpowiednich dla dzieci oraz inne przydatne funkcje jak kalkulator, dyktafon czy budzik.

Telefon posiada książkę telefoniczną na 50 numerów oraz funkcję kontroli rodzicielskiej, umożliwiającą ograniczenie czasu korzystania z urządzenia. Ma również aparat fotograficzny, odtwarzacz audio i wideo, gniazdo słuchawkowe jack 3.5 mm, a jego bateria litowo-polimerowa ma pojemność 750 mAh, a wbudowana pamięć – 8 GB.

Bemi TOK dostępny jest w trzech kolorach: niebieskim, fioletowym i różowym, w cenie 260 zł.

Specyfikacja:

Ekranprostokątny 2.8 cala
Rozdzielczość ekranu280 x 320 px
Ekran dotykowyTak
Obsługiwane częstotliwości850/900/1800/1900MHz
Wbudowane dwa aparaty0.3 mpx
Wbudowana pamięć8 GB
Wbudowana baterialitowo-polimerowa
Pojemność baterii:750 mAh
Wbudowane złącze USB do ładowania i wgrywania plików do urządzeniatyp C
Wbudowane złącze słuchawkowe3.5 mm
Funkcje:Wbudowany głośnik
Wbudowany mikrofon
Wbudowany moduł GSM/2G
Możliwość nagrywania filmów
Odtwarzacz audio
Wbudowany krokomierz (g-sensor)
Wbudowana dioda LED – latarka Slot na kartę nanoSIM
Języki dostępne w menu:polski, angielski, francuski, hiszpański, portugalski, włoski, niemiecki, malezyjski, indonezyjski, czeski, węgierski, wietnamski, tajski, rumuński, estoński.

Nowa kampania Lidl Polska podkreśla równość cen w każdym sklepie

Lidl Polska w najnowszym spocie reklamowym przedstawił wyniki porównania wartości zakupów w swoich sklepach i u konkurencji, opierając się na 15 wybranych produktach. Wnioski są jednoznaczne – w każdym sklepie Lidl, niezależnie od lokalizacji w mieście, ceny za te same produkty są identyczne i niższe niż u konkurentów. Spot, emitowany w mediach, porusza temat różnic cenowych w różnych dzielnicach miasta, podkreślając, jak dużą różnicę mogą one stanowić dla konsumentów.

Z naszych obserwacji wynika, że różnice w cenie za identyczny zestaw przykładowych produktów między sąsiednimi dzielnicami u naszych konkurentów mogą osiągać ponad 17 zł. Ceny różnią się nie tylko na poziomie regionów, lecz nawet w obrębie jednego miasta! W Lidl Polska do klientów podchodzimy uczciwie i odpowiedzialnie. Naszym celem jest zapewnienie każdemu niskich, atrakcyjnych cen i wysokiej jakości produktów. Dodatkowo klienci mogą korzystać ze zniżek w aplikacji Lidl Plus na terenie całego kraju.— mówi Aleksandra Robaszkiewicz, Head of Corporate Affairs and CSR w Lidl Polska.

Dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii, jak system elektronicznych etykiet cenowych ESL, firma może automatycznie aktualizować ceny i informacje o produktach, zapewniając klientom dostęp do najnowszych ofert w czasie rzeczywistym.

Kampania jest promowana w szerokim spektrum mediów, w tym telewizji, radiu, gazetkach Lidla, mediach społecznościowych oraz na YouTube, w celu dotarcia do szerokiej grupy odbiorców. Za realizację kampanii odpowiada agencja GPD Agency przy współpracy z Havas Media.

Dzięki tej inicjatywie Lidl Polska jeszcze raz potwierdza swoje zaangażowanie w zapewnienie konsumentom dostępu do przystępnych cen oraz wysokiej jakości produktów, umacniając swoją pozycję na rynku jako marka dbająca o potrzeby wszystkich klientów.

Polska na liście 20 najlepszych krajów do życia

Platforma Preply dokonała analizy najlepszych krajów do życia, biorąc pod uwagę kryteria takie jak kondycja rynku pracy, dostęp do opieki zdrowotnej oraz koszty życia. Polska została włączona do tego prestiżowego zestawienia, jednak znajduje się poza czołową dziesiątką.

Raport „Migracje zarobkowe Polaków 2023” opracowany przez Gi Group ujawnia, że niemal jedna piąta Polaków rozważa wyjazd za granicę w poszukiwaniu pracy w ciągu najbliższego roku, głównie kierując się do Niemiec, Holandii oraz Wielkiej Brytanii.

Decyzje o przeprowadzce zwykle podyktowane są różnorodnymi motywami. W zestawieniu najlepszych miejsc do zamieszkania przygotowanym przez Preply, analizie poddano wiele aspektów, w tym jakość życia, przeciętne miesięczne koszty utrzymania, sytuację na rynku pracy, przyjazność dla rodzin z dziećmi, poziom bezpieczeństwa, standard edukacji publicznej oraz dostępność i jakość publicznej opieki zdrowotnej. Wśród 20 wyselekcjonowanych krajów, aż 11 to państwa europejskie, co podkreśla ich gościnność i przyjazne warunki dla mieszkańców.

Nasza lista została skonstruowana tak, aby uwzględniać możliwie jak najwięcej czynników. Warto zapoznać się z dołączoną do zestawienia tabelą, w której zestawiliśmy wszystkie analizowane wskaźniki. Zupełnie innymi kategoriami myślą bowiem rodzice z dziećmi, innymi single szukający pracy w IT, a jeszcze innymi cyfrowi nomadzi chcący pracować na plaży – komentuje Sylvia Johnson, ekspertka ds. umiejętności językowych i międzykulturowych w Preply.

Jeśli decydujemy się na przeprowadzkę, warto rozważyć kierunek północny

Szwecja przoduje w rankingu, prezentując imponujący standard życia, za który otrzymała maksymalne 100 punktów z możliwych 100. Szczególnie wyróżniono tam szerokie możliwości zatrudnienia, doskonały system edukacyjny oraz efektywny publiczny system zdrowia, każdy z tych aspektów otrzymał pełną punktację. Jako wadę zaznaczono jednak wysokie koszty życia, które mogą być odczuwalne zwłaszcza przy wynagrodzeniach w polskiej walucie.

Na drugim miejscu znalazła się Kanada, ceniona za wysoki standard bezpieczeństwa, doskonałą jakość edukacji i przyjazny system opieki zdrowotnej. Koszty utrzymania mogą się różnić w zależności od regionu, jednak dzięki biegłości w języku angielskim lub francuskim można liczyć na znalezienie dobrze płatnej pracy.

Zamykając podium, Dania wyróżnia się nie tylko wysokimi kosztami życia, ale i atrakcyjnymi zarobkami oraz ogólnym standardem życia, co sprawia, że wszelkie wydatki szybko się zwracają. Dania została również uznana przez Preply za jedno z najbardziej przyjaznych krajów dla rodzin z dziećmi, otrzymując w tej kategorii 97 punktów na 100 możliwych.

Ważnym wnioskiem, jaki wypływa z naszego badania, jest to, jak wysoką pozycję zajmują kraje, w których życie jest dosyć kosztowne. W Szwecji czy Danii ceny są wysokie jak na portfel przeciętnego Polaka. Nie warto się tym jednak przejmować, gdyż w tych miejscach zarobki są naprawdę świetne. Często, aby dostać pracę, zwłaszcza w międzynarodowej korporacji, wystarczy wyłącznie znajomość angielskiego. Nie polecam jednak zamykania się na lokalny język, bo ten może nam otworzyć wiele nowych drzwi. Naukę najlepiej rozpocząć co najmniej kilka miesięcy przed planowaną przeprowadzką – radzi Sylvia Johnson z Preply.

Polska plasuje się na końcu, ale wypada lepiej niż jej sąsiedzi

Polska znajduje się na szesnastym miejscu zestawienia Preply, prezentując się lepiej niż wielu sąsiadów z Europy Środkowej – Czechy, Słowacja, i Litwa nie zostały uwzględnione na liście. Nasz kraj zdobył uznanie za przystępność cenową, bogactwo atrakcji turystycznych, rozwój sektora IT oraz wysoki poziom znajomości angielskiego wśród obywateli. Mimo to, najsłabsze oceny przypadły publicznemu systemowi zdrowia (22 punkty) i edukacji (36 punktów), przy ogólnym poziomie życia ocenionym na 49 punktów.

Niemcy, nasi zachodni sąsiedzi, znalazły się na szóstej pozycji, z życiem na poziomie 86 punktów. Kraj ten został wyróżniony za silną gospodarkę, wysoki standard edukacji i korzystny rynek pracy, w którym osiągnął maksymalną ocenę.

W kwestii najniższych kosztów życia liderem okazała się Malezja, z miesięcznymi wydatkami na poziomie około 6,5 tysiąca złotych dla rodziny czteroosobowej i oceną 92 punkty za przystępność cenową. W porównaniu, Szwecja otrzymała w tej kategorii zaledwie jeden punkt.

Życie w Turcji, Tajlandii, i Portugalii również jest stosunkowo tanie. Natomiast najdroższe w utrzymaniu okazały się Dania, Singapur i Korea Południowa, które mimo to oferują zaawansowany rozwój technologiczny i atrakcyjne oferty pracy od globalnych korporacji, jak podkreślają eksperci Preply.

20 najlepszych krajów do życia według Preply

  1. Szwecja
  2. Kanada
  3. Dania
  4. Holandia
  5. Australia
  6. Niemcy
  7. Nowa Zelandia
  8. Belgia
  9. Wielka Brytania
  10. Japonia
  11. Hiszpania
  12. Portugalia
  13. Włochy
  14. Singapur
  15. Polska
  16. Korea Południowa
  17. Malezja
  18. Turcja
  19. Chorwacja
  20. Tajlandia

Metodologia:

Lista powstała na podstawie analizy danych z takich źródeł jak US News & World Report i Numbeo. Zestawienie zostało przygotowane przez amerykańskich ekspertów, stąd brak obecności Stanów Zjednoczonych na liście.

Źródło: Preplay