Single economy jako trwały trend ekonomiczny i społeczny

W Polsce i Europie rośnie liczba osób żyjących w pojedynkę, a to zmienia nie tylko statystyki demograficzne. Za tym trendem stoją głębokie procesy społeczne, kulturowe i ekonomiczne. Single economy odsłania napięcia, które coraz wyraźniej widać w relacjach, pracy i tożsamości.

Komentarz ekspercki Olgi Kozierowskiej, twórczyni konkursu Sukces Pisany Szminką, kampanii We Did It In Poland oraz wpływowych kampanii społecznych.

W Unii Europejskiej blisko 72 mln osób żyje obecnie w jednoosobowych gospodarstwach domowych, a ich liczba wzrosła o ponad 30 proc. w ostatnich latach. Odsetek osób żyjących samotnie rośnie we wszystkich grupach wiekowych – dotyczy nieco ponad 10 proc. młodych dorosłych w wieku 18-24 lat oraz niemal jednej trzeciej osób w wieku 65+, a w porównaniu z 2015 rokiem liczba samotnych dorosłych wzrosła o 12,7 proc. w grupie 18-64 lata i aż o 19,8 proc. wśród osób powyżej 64. roku życia. W Polsce stanowią obecnie już około 26,5 proc. wszystkich gospodarstw. W porównaniu z 2015 r. udział gospodarstw jednoosobowych wzrósł z 20,1 proc., co pokazuje trend zmiany struktury rodzinnej i mieszkaniowej w Polsce.

Prowadzi to do powstania zjawiska single economy– rynku kształtowanego przez osoby żyjące samodzielnie. Charakteryzuje się on wyższą konsumpcją per capita w porównaniu z większymi gospodarstwami, koncentracją wydatków na usługi, jedzenie, produkty podnoszące wygodę życia, edukację i mobilność, a także rosnącym wpływem na PKB. W 2024 roku przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę w gospodarstwie domowym w Polsce wyniósł 3 167 zł, a przeciętne miesięczne wydatki na jedną osobę – 1 878 zł. W przypadku gospodarstw jednoosobowych oznacza to konieczność samodzielnego ponoszenia pełnych kosztów utrzymania, bez możliwości ich rozłożenia na więcej osób. Single economynie jest więc jedynie efektem indywidualizacji stylu życia – to realny trend ekonomiczny i społeczny, który zmienia sposób funkcjonowania rynku, kształtuje potrzeby konsumenckie i wymusza elastyczność przedsiębiorców. Życie w pojedynkę oznacza inne doświadczenie codzienności: pełną odpowiedzialność za koszty utrzymania, brak efektu skali w wydatkach oraz większą podatność na wstrząsy ekonomiczne.

Przeczytaj też:  Kobiety na rynku pracy: bardziej wymagające wobec pracodawców, ale mniej stanowcze w negocjacjach wynagrodzenia

Dane pokazują, że to właśnie konsumpcja gospodarstw domowych pozostaje jednym z głównych motorów wzrostu gospodarczego – w 2024 roku odpowiadała za ok. 3 p.p.wzrostu PKB. W tym kontekście rola singli jako grupy konsumenckiej jest coraz bardziej widoczna. Osoby żyjące samodzielnie szybciej reagują na zmiany rynkowe i częściej korzystają z usług, które oszczędzają czas i upraszczają codzienne życie. Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na zjawisko singles tax – systemowej nierównowagi, w której osoby żyjące samotnie ponoszą relatywnie wyższe koszty życia niż pary czy rodziny. Pierwsze analizy z rynku amerykańskiego pokazują, że życie w pojedynkę wiąże się z wyraźnie wyższymi kosztami – singiel mieszkający sam płaci średnio ponad 10 tys. dol. rocznie więcej za samo utrzymanie mieszkania niż osoba dzieląca je z innymi dorosłymi.

To sprawia, że single economy odsłania nie tylko nowe wzorce społeczne, ale także napięcia i luki w politykach publicznych, które wciąż projektowane są przede wszystkim z myślą o gospodarstwach wieloosobowych. W konsekwencji staje się istotnym punktem odniesienia dla firm, które chcą rozwijać ofertę dopasowaną do zmieniającej się struktury społecznej. Z perspektywy przedsiębiorców to znak, że rynek coraz silniej kształtują indywidualne potrzeby i decyzje jednostek, a nie tradycyjny model gospodarstwa rodzinnego. Jednocześnie jest to wyraźny sygnał dla państwa i instytucji publicznych, że polityki podatkowe, mieszkaniowe i społeczne powinny w większym stopniu uwzględniać rosnącą liczbę jednoosobowych gospodarstw, a nie opierać się wyłącznie na modelu rodzinnym.