Sezon na spacery, pikniki i leśne wyprawy ruszył pełną parą. Razem z nim pojawia się jednak temat, który budzi niepokój wielu rodziców – szczególnie mam, które po powrocie z placu zabaw czy parku odkrywają na skórze malucha nieproszonego gościa. Kleszcz na głowie dziecka to sytuacja spotykana częściej, niż mogłoby się wydawać, bo owłosiona skóra głowy stanowi dla tego pajęczaka wręcz idealne schronienie.
Dlaczego kleszcze tak chętnie wybierają głowę?
Odpowiedź jest dość prosta i wynika z biologii tych pasożytów. Szczególna uwaga po spacerze powinna dotyczyć pachwin, okolic za uszami, karku i zgięć kolanowych. U dzieci kleszcze chętnie zagnieżdżają się na głowie, ukryte we włosach. Maluchy biegają po trawie, turlają się po łąkach, a ich niski wzrost sprawia, że kontakt z roślinami – na których czatują kleszcze – jest znacznie bliższy niż u dorosłych. Włosy dodatkowo maskują obecność pajęczaka, przez co rodzic może go przeoczyć nawet podczas wieczornej kąpieli.
Ukąszenie, którego nikt nie czuje
Jednym z najbardziej podstępnych aspektów ataku kleszcza jest to, że pozostaje niezauważony. Ślina kleszcza zawiera substancje znieczulające, przez co samo wkłucie jest praktycznie bezbolesne. Dziecko nie zapłacze, nie pokaże bolącego miejsca. Pasożyt potrafi żerować nawet kilka dni, zanim ktokolwiek go zauważy. Dlatego nawyk codziennego przeglądania ciała po powrocie z terenów zielonych to absolutna podstawa – nie opcja, ale obowiązek, szczególnie w miesiącach od marca do października.
Jak właściwie szukać kleszcza we włosach?
Przeglądanie owłosionej skóry głowy wymaga cierpliwości i systematyczności. Najlepiej robić to w dobrze oświetlonym pomieszczeniu, rozgarniając włosy pasmo po paśmie. Warto skupić się na okolicach za uszami, przy linii włosów nad karkiem i wzdłuż przedziałka. To właśnie tam kleszcze zagnieżdżają się najczęściej, bo skóra jest cieńsza i cieplejsza. Na stronie Pogotowia Kleszczowego dostępny jest szczegółowy poradnik dotyczący tego, jak znaleźć i bezpiecznie usunąć kleszcza na głowie – warto się z nim zapoznać jeszcze przed sezonem.
Czego absolutnie nie robić po znalezieniu kleszcza?
Wokół usuwania kleszczy narosło mnóstwo mitów, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Tymczasem wiele z tych „domowych sposobów” może realnie zaszkodzić. Smarowanie kleszcza tłuszczem, polewanie olejkiem miętowym, wykręcanie palcami, przypalanie rozgrzanym drutem – każda z tych metod jest niebezpieczna. Zestresowany kleszcz zaczyna intensywnie wydzielać ślinę do rany, a to właśnie ze śliną przedostają się patogeny odpowiedzialne za choroby odkleszczowe.
Zamiast improwizować, lepiej postawić na sprawdzone narzędzia i właściwą technikę. Właściwe postępowanie polega na uchwyceniu pasożyta jak najbliżej skóry – za aparat gębowy – i wyciągnięciu go równomiernym ruchem, prostopadle do powierzchni głowy.
Domowa apteczka na sezon kleszczowy – co warto mieć?
Przygotowanie się na spotkanie z kleszczem jeszcze przed wyjściem z domu to połowa sukcesu. Oto, co powinno znaleźć się w każdej rodzinnej apteczce:
- pęseta z cienkimi, spiczastymi końcami lub specjalistyczny przyrząd do usuwania kleszczy
- płyn do dezynfekcji (na bazie oktenidyny, jodyny lub 70-procentowego alkoholu)
- szczelny pojemniczek do przechowania usuniętego pasożyta (na wypadek konieczności badania)
- latarka lub lampka czołowa ułatwiająca przeglądanie włosów
- repelent odstraszający kleszcze, odpowiedni dla dzieci
Posiadanie zestawu na wyciągnięcie ręki eliminuje nerwowe szukanie po szufladach w stresującej chwili, a czas reakcji ma tu ogromne znaczenie.
Dlaczego szybkość usunięcia jest tak ważna?
Nie każde ukąszenie kleszcza kończy się chorobą – to warto podkreślić dla spokoju rodziców. Jednak ryzyko zakażenia rośnie z każdą godziną, którą pasożyt spędza w skórze. Borelioza jest najczęściej diagnozowaną u ludzi chorobą odkleszczową w Polsce. Jest powodowana przez bakterie z grupy Borrelia burgdorferi, a do zakażenia dochodzi w ciągu ok. 24 godzin od wkłucia się kleszcza. Dlatego bardzo ważne jest, aby zauważonego w skórze kleszcza usuwać możliwie jak najszybciej.
Co po usunięciu? Obserwacja przede wszystkim
Sam zabieg to dopiero początek. Przez kolejne 30 dni trzeba obserwować miejsce ukąszenia – pojawienie się powiększającego się rumienia wędrującego o obrączkowatym kształcie może wskazywać na boreliozę i wymaga niezwłocznej wizyty u lekarza. Objawy grypopodobne, gorączka czy bóle stawów w ciągu kilku tygodni od kontaktu z kleszczem również powinny zapalić czerwoną lampkę. Badania serologiczne w kierunku boreliozy mają sens dopiero po 4–6 tygodniach od ukąszenia.
Na głowie rumień bywa trudniejszy do zauważenia, bo skrywają go włosy. Dlatego warto delikatnie rozgarniać pasma w okolicy ukąszenia i sprawdzać, czy skóra nie zmienia koloru. Każda wątpliwość powinna skłonić do konsultacji z pediatrą lub lekarzem chorób zakaźnych.
Profilaktyka – najlepsza strategia na sezon kleszczowy
Całkowite wyeliminowanie ryzyka kontaktu z kleszczem jest niemożliwe, ale rozsądne nawyki potrafią je znacząco zmniejszyć. Repelenty odstraszające pajęczaki, jasna odzież (na której łatwiej dostrzec kleszcza), nakrycia głowy i przede wszystkim nawyk codziennego przeglądania ciała – to absolutna podstawa bezpieczeństwa. Warto też pamiętać, że kleszcze wcale nie spadają z drzew – czekają na żywiciela na trawach i niskich krzewach, więc zwykły spacer po parku miejskim niesie ze sobą takie samo ryzyko jak wyprawa do głębokiego lasu.
Spokój, wiedza i odpowiednie przygotowanie to trzy filary, dzięki którym spotkanie z kleszczem nie musi kończyć się paniką. A im wcześniej rodzic przyswoi sobie te zasady, tym bezpieczniejsze będą letnie przygody całej rodziny.
To jest wyrób medyczny. Używaj go zgodnie z instrukcją używania lub etykietą.
Producent/Podmiot prowadzący reklamę ICB Pharma sp. z o.o.